Andrzej Duda złoży przysięgę przed Zgromadzeniem Narodowym i rozpocznie drugą pięcioletnią kadencję prezydencką. Wygłosi też orędzie i przejmie zwierzchnictwo nad siłami zbrojnymi. Uroczystości ze względu na epidemię koronawirusa będą miały skromniejszy charakter niż poprzednio.

Pogodzić się z wygraną konkurenta w wyborach prezydenckich nie mogą przedstawiciele opozycji, wśród nich - Lech Wałęsa i Bronisław Komorowski. Również urzędujący od lat w Brukseli były premier Donald Tusk nie potrafił zachować (znowu!) klasy.

I mimo iż na zaprzysiężenie wybiera się przewodniczący PO Borys Budka, inna polityk tejże partii – Magdalena Adamowicz, reprezentująca Polskę w Parlamencie Europejskim tak robić nie zamierza. Jak to uzasadnia? Obrażając wszystkich, którzy mają inne poglądy od niej. Taka demokratka.

„Zaproszenia nie przyjmuję. Za łamanie konstytucji. Za dehumanizację osób LGBT. Za hejt. Za dewastację sądownictwa. Za 2 mld dla szczujni, która moralnie odpowiada za morderstwo Pawła. I za „Tak mi dopomóż Bóg” - jawne złamanie II przykazania”

- stwierdziła.