Mężczyźni od razu dostali świeżą wodę i jedzenie; nie mieli poważniejszych obrażeń.

Cała trójka wyruszyła łodzią z atolu Puluwat 30 lipca i zamierzała przepłynąć ok. 27 mil na atol Pulap. Ale żeglarze zboczyli z kursu i skończyło im się paliwo.

Trzy dni czekali, aż ktoś zauważy z góry ich napis "SOS", wyrzeźbiony w piasku na plaży. W końcu dostrzegli go z samolotu szukający ich australijscy i amerykańscy ratownicy.

Jak podał australijski resort obrony, rozbitkowie zostali odnalezieni w niedzielę, ok. 118 mil od miejsca, skąd wyruszyli. Podjął ich śmigłowiec z australijskiego okrętu Canberra, który płynął właśnie na ćwiczenia morskie u wybrzeży Hawajów i został poproszony o wsparcie.

Kapitan Terry Morrison, dowódca okrętu, który wraz z amerykańskimi zespołami poszukiwawczymi dołączył do akcji, powiedział, że "jest dumny z reakcji i profesjonalizmu wszystkich na pokładzie", ponieważ zawsze chodzi o "wypełnianie zobowiązania do przyczyniania się do bezpieczeństwa życia na morzu".

BBC podaje, że rozbitkowie zostali następnie przetransportowani do domu łodzią patrolową Mikronezji. To państwo na Oceanie Spokojnym składa się z ok. 600 niewielkich wysp i atoli rozrzuconych po rozległym oceanie. W przeszłości Mikronezja była obszarem powierzonym przez ONZ administracji Stanów Zjednoczonych. Niepodległość uzyskała w 1986 roku, ale jest stowarzyszona z USA, które odpowiadają za politykę zagraniczną i obronną.