- Nie wyobrażam sobie, że proces mógłby przebiegać inaczej. Psim obowiązkiem państwa jest uniemożliwienie manipulowania przy takim śledztwie i procesie - powiedział Bardy, który kieruje portalem Aktuality.sk. To z nim związany był Kuciak, zamordowany razem z narzeczoną pod koniec lutego 2018 roku.

- Tak powinno być. Nie potrafię sobie wyobrazić, że ktoś ingeruje w tok tego postępowania. Mam jak najlepsze wrażenia związane z procesem

- ocenił Bardy.

Sąd ma orzec o winie trzech osób zasiadających na ławie oskarżenia. Najważniejszy z nich to określany mianem "kontrowersyjnego przedsiębiorcy" Marian Koczner, który według oskarżycieli zlecił zabójstwo dziennikarza, piszącego o nim mało pochlebne teksty. Kazał śledzić Kuciaka i miał wykorzystać zgromadzone informacje, o czym przed sądem zeznawali świadkowie. Te informacje, a także pieniądze, miały trafić do bliskiej współpracowniczki Kocznera Aleny Zsuzsovej, a od niej z kolei do wykonawców mordu.

Na ławie oskarżonych z Kocznerem i Zsuzsovą zasiada jeszcze Tomasz Szabo. Według śledczych był kierowcą swojego kuzyna Miroslava Marczeka, który zastrzelił dziennikarza i znajdującą się w tym samym pomieszczeniu narzeczoną dziennikarza Martinę Kusznirovą. Marczek przyznał się do winy i został skazany na 23 lata więzienia. Na ławie oskarżonych nie ma też pośrednika między wykonawcami zbrodni a Zsuzsovą. Zoltan Andrusko współpracował ze śledczymi, złożył obszerne zeznania i w osobnym procesie został skazany na 15 lat pozbawienia wolności.

Wydane już wyroki na początkowo oskarżone we wspólnym postępowaniu dwie z pięciu osób zdaniem socjologa Grigorija Meseżnikova uwiarygadniają decyzję, która zapadnie w środę.

Według komentatora, który śledzi proces od samego początku w grudniu 2019 roku, zgromadzone i przedstawione dowody nie pozwalają mu wątpić w winę Kocznera, Zsuzsovej i Szabo. - Nie znaleziono żadnych innych kontaktów niż kontakty tych, którzy zabili z Zsuzsovą i dalej z Kocznerem. Nic innego nie znaleziono - zaznaczył Meseżnikov. - Moim zdaniem to właśnie w sposób przekonujący pokazuje, że to ta banda wszystko przeprowadziła - powiedział, dodając, że ani w śledztwie ani podczas procesu nie wykazano, żeby za zabójstwem stał ktokolwiek inny niż oskarżeni.

Także Bardy przyznał, że nie ma żadnych wątpliwości co do przebiegu morderstwa Kuciaka i Kusznirovej. - Podczas procesu nie zauważyłem nic, co by mnie zaniepokoiło - stwierdził. Zwrócił uwagę, że dla rodzin ofiar ważne jest, aby osoby, które zleciły, zaplanowały i dokonały zabójstw, były sprawiedliwie osądzone.

Według komentatorów do ostatecznego rozstrzygnięcia w środę nie dojdzie, ponieważ najprawdopodobniej obie strony odwołają się od wyroku i o roli oskarżonych w zabójstwie zdecyduje Sąd Najwyższy. Media podkreślały, że adwokatowi głównego oskarżonego Markowi Parze zdarzało się przegrywać procesy w pierwszej instancji i wygrywać je przed SN.

Socjolog Meseżnikov jest zdania, że proces związany z zamordowaniem Kuciaka i Kusznirovej pokazuje, że na Słowacji została przywrócona efektywność wymiaru sprawiedliwości. - Były przypadki, w których wobec osób związanych z rządzącą partią Kierunek-Socjaldemokracja (Smer-SD) sprawiedliwość nie działała. Nie prowadzono śledztwa lub prowadzono postępowanie tak, aby nie doszło do procesów, sądy umarzały postępowanie, zamiatając sprawy pod dywan - twierdzi.

Teraz - jak przekonywał - osoby odpowiedzialne za zbrodnię zostały wytropione, po śledztwie przedstawiono zarzuty i doszło do procesu. Meseżnikov podkreślił, że poza przywracaniem wiary w państwo prawa i w jego mechanizmy, śmierć Kuciaka i Kusznirovej spowodowała, że społeczeństwo poprzez wspólne działanie doprowadziło do - jak to ujął - "naprawy deformacji politycznych". Podkreślił, że po morderstwie wybory lokalne, później do Parlamentu Europejskiego, prezydenckie w 2019 i parlamentarne w 2020 roku wygrywali kandydaci, z którymi społeczeństwo wiązało nadzieję na pozytywne zmiany.