W nocy z wtorku na środę tęczowe flagi pojawiły się na kilku warszawskich pomnikach m.in. marszałka Józefa Piłsudskiego przy Belwederze, Wincentego Witosa na pl. Trzech Krzyży, na pomniku Syrenki, pomniku Mikołaja Kopernika przed siedzibą PAN oraz na figurze Chrystusa przed Bazyliką Świętego Krzyża na Krakowskim Przedmieściu.

Marian Kowalski pytany, czy ten incydent stanie się przyczynkiem do zdominowania debaty publicznej przez światopogląd, odparł, że “tu nie ma nic nowego”.

- Środowiska skrajnej lewicy, komunistyczne, po prostu zmieniły flagę na tęczową z czerwonej. To nowe wyimki skrajnego lewactwa, których zadaniem jest doprowadzenie do prowokacji. Będą wyprawiali coraz bardziej obrzydliwe rzeczy, żeby sprowokować zwykłych Polaków do jakichś przejawów agresji wobec siebie.

- ocenił Kowalski w Telewizji Republika.

Jak tłumaczył, “wtedy Unia Europejska, pod pretekstem tego, że Polacy są nietolerancyjni, nie wypłaci wytargowanych środków”. - Mamy to już jasno powiedziane przez Brukselę, że jeśli nie skapitulujemy, nie dostaniemy pieniędzy - dodał.

Odnosząc się do profanacji warszawskich pomników wyraził przyznał, że ma pretensje do stołecznej policji. - Wspinanie się przez trzy smarkule przez kilka godzin po warszawskich pomnikach nie mogło ujść uwadzę. Ktoś powinien ponieść konsekwencje za te zaniedbania - podkreślił Kowalski.

- Nie wierzę, że w tak okamerowanym mieście sprawcy mogą być całkowicie bezkarni.

- mówił dalej.

Piotr Lisiewicz -pytany o przyzwolenie na takie incydentny ze strony polityków- przypomniał, że “przed wyborami widzieliśmy łagodną twarz Rafała Trzaskowskiego”. - Odcinał się od LGBT. Jasne było, że gdyby wygrał wybory prezydenckie, dziś tęczowa flaga wisiałaby nad Pałacem Prezydenckim - wskazal publicysta.

- Te środowiska, ponieważ przez następne trzy lata wyborów nie będzie, przechodzą do innej strategii. Oswajają nas z tym, że coś takiego jest normalne, dopuszczalne.

- określił podejście polityków części opozycji.

- LGBT to czysta ideologia, lekceważąca człowieka; również zwykłego homoseksualistę. Polega na dokonywaniu gestów, które dla większości ludzi są czymś kompletnie niedopuszczalnym. Jeśli ktoś pomyśli żeby dać homoseksualnemu sąsiadowi w mordę - to marzenie środowisk, które organizują prowokacje - tłumaczył dziennikarz “Gazety Polskiej”.