Sklepy niespożywcze były odwiedzane znacznie rzadziej od czasu ich ponownego otwarcia niż przed zamknięciem.
- informują autorzy badania, którego wyniki ogłoszono w gazecie „De Tijd”. 68 procent Belgów twierdzi, że rzadziej chodzi do tych sklepów, a 20 procent, zwłaszcza osoby powyżej 65. roku życia, już w ogóle nie chodzi.

Ci, którzy nadal chodzą na zakupy, wydają mniej pieniędzy. Prawie połowa wydaje mniej, ale jedna trzecia wydaje więcej.

Ponad połowa Belgów wydaje mniej na rekreację, gastronomię i odzież. Co więcej, wydają również znacznie mniej na usługi takie jak fryzjer czy zajęcia sportowe.

Większość respondentów wydaje więcej na jedzenie.

Wiele osób pracuje bardziej zdalnie i nie ma już dostępu do firmowej restauracji. Wyższe wydatki mogą również częściowo odzwierciedlać wzrost cen żywności.
- informują autorzy badania.

„De Tijd” wskazuje, że Belgowie konsumują mniej z trzech powodów. Po pierwsze, środki ograniczające utrudniają dostęp do branży gastronomicznej. Ponadto niektórzy obawiają się wirusa i dlatego wolą zostać w domu. Wreszcie Belgów zniechęcają przepisy, które wymagają zachowania dystansu społecznego lub masek na twarzy.

Prawie połowa ankietowanych kupuje częściej w internecie, a jedna trzecia częściej lokalnie. 

Zwiększone korzystanie z handlu elektronicznego jest wyzwaniem dla belgijskiej gospodarki.
- informuje bank centralny wskazując jednocześnie, że te zwiększone zakupy online robione są głównie w zagranicznych sklepach.

Badanie wskazuje, że w najbliższych tygodniach konsumpcja wzrośnie. Ponad 40 proc. badanych planuje wydać więcej pieniędzy, a 11 proc. mniej.

Jednak bank centralny Belgii ostrzega, że odpowiedzi te nie uwzględniają jeszcze niedawnego wzrostu liczby zakażeń ani środków ograniczających podjętych przez Radę Bezpieczeństwa Narodowego w dniach 23 i 27 lipca. 

Te elementy mogą dodatkowo spowolnić wzrost konsumpcji gospodarstw domowych.
- uważa bank centralny.