Jak już informowaliśmy w czwartek sejmowej komisji obrony przedstawiony został materiał filmowy o ustaleniach podkomisji smoleńskiej, zawierający wniosek, że przyczyną katastrofy Tu-154M były dwa wybuchy. Nasza redakcja spytała m.in. bliskich ofiar oraz polityków jakie nadzieje wiążą z publikacji tego filmu.

Jeżeli te wnioski są oparte na rzetelnej pracy naukowców, na uczciwym podejściu do sprawy, to oczekiwałbym, że cały zespół pana Jerzego Millera wejdzie pod stół i odszczeka wszystkie kłamstwa powielane przez lata. Poczułbym wtedy pewną satysfakcję. Natomiast jeżeli chodzi o meritum sprawy, to jeśli tak wyglądał przebieg tej katastrofy, to pole do popisu teraz będzie miała prokuratura i organy ścigania. Sam ładunek wybuchowy się nie podłożył. Ktoś do tego przyłożył rękę.
- mówi nam Janusz Walentynowicz.

Przypomniał również remont rządowego Tu-154M w Samarze.

Ten samolot został zostawiony sam sobie, bez żadnego nadzoru. Na jego pokład mógł wsiąść każdy. To jest niebywały skandal. Ktoś za to odpowiada. Ludzie, którzy nie dopełnili obowiązków lub przekroczyli swoje uprawnienia powinni ponieść konsekwencje swoje działalności. Ponadto chciałbym, żeby to wybrzmiało na cały świat. Należy odrzucić raport Anodiny, który nadal funkcjonuje na arenie międzynarodowej jako oficjalna wersja tej katastrofy. Odrzucić z wielkim hukiem.
- dodaje syn Anny Walentynowicz.

O komentarz poprosiliśmy także przewodniczącego sejmowej komisji obrony narodowej Michała Jacha.

Z prac komisji jednoznacznie wynika, że to nie pancerna brzoza była przyczyną rozbicia samolotu, a wybuch czy to intencjonalny czy przypadkowy. Czy było to sterowane przez kogoś? Tego nie udowodniono i myślę, że dopóki Polska nie odzyska czarnych skrzynek i wraku samolotu, to jest sprawa nie do udowodnienia. Natomiast jesteśmy już pewni, że katastrofa powstała w wyniku działania bardzo dużej energii, której nie daje zwykły lot i uderzenie w drzewo.
- mówi portalowi niezalezna.plposeł Jach.

Próbowaliśmy dodzwonić się także do przedstawicieli opozycji w komisji obrony narodowej, jednak nasze telefony pozostawały bez odpowiedzi.

Udało nam się natomiast porozmawiać z jednym z członków podkomisji smoleńskiej prof. Kazimierzem Nowaczykiem.

Nas interesowało jaka była przyczyna katastrofy smoleńskiej. Czy ten film coś zmieni, tego nie wiem. Moim celem było ustalenie dlaczego samolot się rozbił i to uczyniłem. Reszta jest ode mnie niezależna. Reszta należy do dziennikarzy, polityków i prokuratury, ja na to wpływu nie mam. Do prokuratury składamy wnioski i oczekuje, że te sprawy będzie rozpatrywała.
- mówi nam prof. Nowaczyk.

Spytaliśmy również kiedy możemy spodziewać się pełnego raportu dotyczącego przebiegu i przyczyn katastrofy z 10 kwietnia 2010 r.

To zależy od możliwości zebrania się komisji, uporządkowania pewnych rzeczy i spisania raportu, który będziemy mogli przegłosować. Na filmie są symulacje, które można przedstawić w formie wideo, natomiast zawarcie ich w dokumencie pisanym, to jest trochę inny rodzaj pracy i inny rodzaj jego formatowania.
- dodaje członek podkomisji smoleńskiej.