Dyskusja w studiu dotyczyła m.in. profanacji figury Chrystusa przed Bazyliką Świętego Krzyża na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie przez powieszenie na niej tęczowej flagi, symbolu środowisk LGBT. Prowadzący program red. Michał Rachoń zapytał, czy będziemy skazani w najbliższej przyszłość na ideologiczny spór w polskim społeczeństwie.

- Na ile nam na to pozwolą. Bo ten spór przebiega zupełnie nieuczciwie. Jedna strona definiuje swoje poglądy. To jest strona umownie nazywana konserwatywną, chociaż już konserwatystą jest każdy, kto się po prostu nie zgadza na totalny atak środowisk LGBT na wszystkie pozostałe środowiska. A druga strona mówi, że ich nie ma [poglądów], że to są osoby. A jednocześnie profesor Jan Hartman 10 czerwca 2019 ogłasza 10 tez ideologii LGBT, które są wykładane na uniwersytetach, które są podstawą działań prawnych. No przecież na jakiejś podstawie oni wnoszą różne rozwiązania prawne. No na podstawie ideologii, na podstawie pewnego pomysłu, filozofii. Oni mają bardzo skonkretyzowany światopogląd, a jednocześnie słyszeliśmy przed chwilą, że sam fakt spierania się z tymi ludźmi powoduje, że człowiek jest wykluczony w ogóle z debaty

– podkreślał, wskazując na pojawienie się wcześniej w programie poseł Wandy Nowickiej (Lewica), która zaprzeczała, by doszło do profanacji figury.

- Nie wolno się spierać [z propagatorami ideologii LGBT] tak jak z komunistami. Ponieważ jak ktoś się spierał, to był przeciwko klasie robotniczej. Jak ktoś nie chciał, żeby powiesić czerwoną flagę w kościele, to był przeciwny robotnikom i chłopom, a może chciał ich gnębić. I dzisiaj mamy dokładnie to samo. Po prostu minęło trochę czasu, młodzi ludzie już kompletnie nie pamiętają tej frazeologii, i teraz im się mówi dokładnie tym samym językiem: „Jak nie pozwalasz wywieszać czerwonej szmaty na kościele, to jesteś wrogiem ludu pracującego miast i wsi”. (…) Otóż nie, nikt nie jest wrogiem tych osób. Co innego sami ideolodzy LGBT, którzy ich wykorzystują. Szczególnie tych młodych ludzi. Jak pan Rafał Trzaskowski, który daje im pieniądze na tego typu organizacje, na działalność przestępczą, i powoduje, że oni się posuwają coraz dalej. Sądząc, że oni bronią jakichś praw. Nie bronią żadnych praw. Oni niszczą prawa zwykłych ludzi do swojej godności, do swojej wiary, do swojej tożsamości. Poniżają większość narodową, sądząc, że robią cokolwiek innego, niż robili kiedyś bolszewicy. Bolszewicy tez mówili o równości, równych prawach jakichś tam ludzi, a potem wszystkich w pień wycinali

- wskazał publicysta.

Czy Platforma Obywatelska przyzna się otwarcie do tego, że walczy z konserwatyzmem w polskim społeczeństwie?

- PO tego nie może zrobić, ponieważ nigdy by nie doszła do władzy. W każdym razie nie w tym pokoleniu. Platforma Obywatelska musi oszukiwać. To, że spora część osób w PO, jej kierownictwie, ma takie same poglądy jak Robert Biedroń, niczego nie zmienia. Oni w praktycznych działaniach będą się odżegnywać od jakichkolwiek jaskrawych poglądów. Ale rzeczywiście Rafał Trzaskowski finansuje te organizacje jako przyczynek nowej rewolucji kulturowej. Bo to im tworzy pewne pole wyzwolenia się spod tej opresji, za którą uznają istnienie w Polsce konserwatywnej większości społeczeństwa narzucającej normy istniejące od setek lat. [...] I że Polacy rozumieją przez wolność po prostu wolność, a nie to, że wolno jednym narzucać poglądy drugich. Rafał Trzaskowski i PO nie chcą takiego społeczeństwa. Bo oni przez wolność rozumieją to, że mniejszość narzuci poglądy większości

- powiedział Tomasz Sakiewicz.