W nocy tęczowe flagi pojawiły się na kilku warszawskich pomnikach m.in. marszałka Józefa Piłsudskiego przy Belwederze, Wincentego Witosa na pl. Trzech Krzyży, na pomniku Syrenki, pomniku Mikołaja Kopernika przed siedzibą PAN oraz na figurze Chrystusa przed Bazyliką Świętego Krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Fotografie pojawiły się w mediach społecznościowych na profilach związanych ze środowiskiem LGBT.

Na monumentach grupa osób rozkleiła także kartki z treścią manifestu, pod którym widnieją podpisy "Gang SamZamęt", "Stop bzdurom" i "Poetka".

"To jest szturm! To tęcza. To atak!"

- brzmią pierwsze słowa manifestu.

"Postanowiłyśmy działać. Tak długo jak będę się bać trzymać Cię za rękę. Tak długo aż nie zniknie z naszych ulic ostatnia homofobiczna furgonetka. To nasza manifestacja odmienności – ta tęcza. Tak długo jak flaga będzie kogoś gorszyć i będzie "niestosowna", tak długo uroczyście przyrzekamy – prowokować"

- czytamy.

Do sprawy odniósł się na Twitterze wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta, wskazując na symboliczne znaczenie pomnika podczas Powstania Warszawskiego.

- Trwa ofensywa lewactwa

- napisał.

Kaleta składa zawiadomienie do prokuratury

Na konferencji prasowej Kaleta poinformował, że w tej skandalicznej sprawie złożył zawiadomienie do prokuratury.

W związku z oczywistym naruszeniem prawa złożyłem zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej w Warszawie o możliwości popełnienia przestępstwa przez osoby, które dokładały flagi tęczowe, apaszki z symbolami anarchistycznymi, wskazując potencjalne dopełnienie znamion przestępstwa określonego w artykule 196 Kodeksu karnego, tzn. obrazy uczuć religijnych, jak również art. 261, tzn. znieważenie pomnika

- wskazał.

Widzimy dzisiaj, że dla środowisk lewicowych dyskusja, którą toczymy o wartościach, o ochronie polskiej rodziny, polskich wartości konstytucyjnych, polskiej tożsamości i patriotyzmie, jest to walka bardzo poważna. Tylko w ramach tej dyskusji widzimy, że przybierają postawę agresji wobec symboli bardzo ważnych dla naszego społeczeństwa

- podkreślił, wskazując, że dyskusja to jedno, ale agresja to całkowicie inna płaszczyzna, która musi spotykać się ze stanowczą reakcją wobec łamania prawa.

W tym całym sporze nie chodzi o osoby, które są homoseksualistami, ale chodzi o pełen pakiet ideologiczny, który widzimy m.in. w konwencji stambulskiej

- dodał.