George Soros to miliarder pochodzenia żydowsko-węgierskiego, który zaczął się dorabiać, kupując za grosze akcje firm stojących na progu bankructwa. Głośno zrobiło się o nim na początku lat 90., kiedy to dokonał spekulacji przeciwko funtowi szterlingowi, w wyniku czego Bank Anglii był zmuszony do wycofania tej waluty z mechanizmu kursów walutowych, a sam Soros został ochrzczony przez media „człowiekiem, który złamał Bank Anglii”.

Dzisiaj Soros jest jednak dużo bardziej znany ze swojej aktywności politycznej, która polega głównie na finansowaniu lewicowych polityków i inicjatyw. Ten okres wyborczy okazał się rekordowy. Ze złożonych w Federalnej Komisji Wyborczej (FEC) dokumentów wynika, że wydał już ponad 52 miliony dolarów na lewicowych kandydatów i organizacje. To ponad dwa razy więcej niż wydał w 2016 roku, kiedy przekazał lewicowym politykom 22 miliony dolarów. 

Komentatorzy zauważyli jednak, że obecne wydatki od wcześniejszych różni jeden istotny szczegół: Soros zaczął ukrywać to, że to on jest źródłem pieniędzy. W przeszłości przekazywał bowiem pieniądze bezpośrednio, ale w tym roku w ten sposób przekazał zaledwie 8 milionów dolarów. W tym cyklu Soros wykorzystał za to w ogromnym stopniu pośredników. Większość tej kwoty została przeniesiona z kont wartej 750 milionów organizacji non-profit Fund for Policy Reform, należącej do jego Open Society Foundation na konta komitetu akcji politycznej (PAC) Democracy, którą założył w zeszłym roku. Democracy następnie przekazuje je dalej innym PAC-om i dopiero one wydają je bezpośrednio na działalność polityczną. Dzięki temu nazwisko Sorosa nie będzie się pojawiać na listach darczyńców publikowanych przez polityków i organizacje. 

Powody takiego działania są poniekąd oczywiste. Lewica od dawna krytykuje bowiem tzw. dark money w polityce. Ich zdaniem przekazywanie przez bogatych darczyńców ogromnych kwot na działalność polityczną jest formą korupcji politycznej, gdyż po zwycięstwie politycy odwdzięczają się wprowadzaniem wygodnych dla nich przepisów. Ta sama lewica jest jednak finansowana przez wielu różnych miliarderów – Soros nie jest tutaj żadnym wyjątkiem – przez co prawica od dłuższego czasu zarzuca im hipokryzję.

- Nie mające precedensu wydatki Sorosa tylko podkreślają, jak bardzo Demokraci są zależni od pieniędzy otrzymywanych od miliarderów, pomimo ich pełnej hipokryzji retoryki

 - powiedział portalowi "Washington Free Beacon" jeden ze spin doctorów Republikanów. 

Soros przekazuje również amerykańskiej lewicy ogromne sumy za pomocą swojej słynnej już fundacji Open Society Foundation. Jej budżet w 2020 roku wynosi 1,2 miliarda dolarów, z czego aż 261 milionów zostanie wydane w USA, najwięcej w jakimkolwiek kraju. W tym sezonie znacznie zwiększył również wydatki na lobbing. Jego organizacja lobbingowa Open Society Policy Center wydała w 2019 rekordowe 48 milionów dolarów. Tym samym została w zeszłym roku drugim największym lobbystą w USA, wydając na ten cel więcej niż wszystkie megakorporacje jak Alphabet (właściciel Google), Facebook czy nawet Boeing.