W kampanii prezydenckiej mogliśmy poznać innego Rafała Trzaskowskiego. Uciekał od tematów LGBT. Marek Pęk ocenił, że Trzaskowski jest politykiem bardziej liberalnym, niż większość jego kolegów z partii.

Były takie jego wypowiedzi, które mówiły, że jest znacznie bardziej liberalny w tym obszarze, niż przeciętny polityk Platformy Obywatelskiej. To było obliczone na pewną kalkulację polityczną, gdy startował na prezydenta Warszawy, to mu się wtedy opłacało, to przyniosło konkretne efekty, konkretne poparcie środowisk

– powiedział w rozmowie z Michałem Rachoniem.

"To co się opłacało Rafałowi Trzaskowskiemu w kampanii na prezydenta Warszawy, nie opłacało mu się już w kampanii na prezydenta Polski. Jednak prezydenta Polski nie wybiera Warszawa, lecz społeczeństwo w całej Polsce" – stwierdził.

Co robił Trzaskowski podczas kampanii wyborczej?

Rafał Trzaskowski po prostu kręcił, chciał zasłonić swoją liberalną twarz, pokazać się jako człowiek o bardziej konserwatywnych poglądach. Przecież pod koniec kampanii prezydenckiej, ewidentnie próbował wejść w buty Andrzeja Dudy. To oczywiście się nie sprawdziło, Polacy tego nie kupili na szczęście

– dodał Marek Pęk.

W rozmowie prowadzący nawiązał do wywiadu, jaki poseł Sławomir Nitras udzielił Newsweekowi. Pytany był przez Zbigniewa Hołdysa dlaczego zarówno Rafał Trzaskowski, jak i Platforma Obywatelska w czasie kampanii wyborczej uciekali od konkretów w sprawie LGBT.

Myślę, że gdybyście otwarcie powiedzieli, co naprawdę sądzicie na temat takich spraw jak LGBT, byłoby lepiej. Może i spadłyby na was pioruny, ale naród by się dowiedział, co myślicie. A wy uciekacie od konkretów, bo boicie się PiS – stwierdził Hołdys.

Dlaczego nie prezentowali swoich poglądów otwarcie? Nitras odpowiedział:

„Bo wiemy, jakie będą konsekwencje”.