Jak poinformował w poniedziałek prok. Jacek Węgrzynowicz z Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu, prowadzącej śledztwo dot. korupcji, postępowanie zostało przedłużone m.in. z powodu trudności z przesłuchaniem jednego ze świadków, który obecnie przebywa w jednym z krajów europejskich.

Prokurator zaznaczył, że jego przesłuchanie jest konieczne dla śledztwa. W związku z tym prokuratura będzie korzystać z pomocy prawnej kraju, w którym przebywa świadek lub też wykorzysta ewentualny przyjazd świadka do kraju np. na wakacje.

Śledztwo podejrzenia przyjęcia korzyści majątkowej przez stołecznych urzędników od ponad trzech lat prowadzi tarnobrzeska prokuratura okręgowa, która pod koniec lutego 2017 roku - decyzją Prokuratora Krajowego Bogdana Święczkowskiego - przejęła to postępowanie od Prokuratury Regionalnej w Warszawie.

Śledztwo ws. wątku korupcyjnego w stołecznym Ratuszu zostało wyłączone do odrębnego postępowania ze śledztwa ws. próby przejęcia 32 ha nieruchomości na Saskiej Kępie, na której jeden z deweloperów chciał wybudować nową dzielnicę mieszkaniową. Chodzi o teren ogrodów działkowych przy Saskiej Kępie w rejonie ul. Kinowej, Al. Stanów Zjednoczonych oraz Al. Waszyngtona.

Śledztwo to wszczęto w styczniu 2017 r. z zawiadomienia stołecznego radnego Jana Śpiewaka, ówczesnego lidera stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. Według Śpiewaka administracja ówczesnej prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz miała podejmować kroki w celu przekazania terenu deweloperowi i wówczas - jak podejrzewa stowarzyszenie - mogło dojść do wręczenia korzyści w wysokości 2,5 mln zł.

Media informowały, że radny o możliwej korupcji dowiedział się z wpisu na blogu. Ówczesna prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz w oświadczeniu dla prasy kwestionowała wiarygodność blogera i zapowiadała, że rozważa kroki mające chronić jej dobra prawne.

Do korupcji miało dojść, jak wynika z zawiadomienia, w 2008 r. Grozi za to do 12 lat więzienia.