W sobotę minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro poinformował, że w poniedziałek zostanie złożony wniosek do resortu rodziny o podjęcie formalnych prac nad wypowiedzeniem tzw. konwencji stambulskiej. Według niego, dziś nie ma żadnych rozwiązań w tzw. konwencji stambulskiej w zakresie ochrony kobiet przed przemocą, których byśmy nie spełniali, a w niektórych obszarach polskie standardy są wyższe.

Pytany o konwencję Marek Suski przyznał, że ta jest sprytną metodą narzucania nam odmienności kulturowych i wojny ideologicznej. - Bez wątpienia należy wstawiać się za słabszymi. Z drugiej strony pojawiają się wrzutki, które niszczą naszą cywilizację - tłumaczył.

- To element walki, wymyślona metoda. Kiedy my krytykujemy to złe, mówią, że krytykujemy dobre

- mówił w TVP Info.

Na pytanie, czy w Polsce dyskusja o konwencji stambulskiej jest obecnie potrzebna, przyznał, że "nie można powiedzieć, że przyjmujemy część zapisów, a część nie". - Należy opowiedzieć się albo tak, albo tak - dodał.

- Cała konwencja jest zlepkiem pomysłów dobrych i pomysłów lewackich. Nie chcemy takich ideologicznych wariactw

- wskazał Suski.

Konwencja Rady Europy z 2011 r. o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (tzw. konwencja stambulska) ma chronić kobiety przed wszelkimi formami przemocy oraz dyskryminacji; oparta jest na idei, że istnieje związek przemocy z nierównym traktowaniem, a walka ze stereotypami i dyskryminacją sprawiają, że przeciwdziałanie przemocy jest skuteczniejsze. Polska podpisała konwencję w grudniu 2012 r., a ratyfikowała - w 2015 r.