Adrian Siwek: Rafał Trzaskowski zakłada nowy ruch społeczny. Jego robocza nazwa brzmi „Nowa Solidarność”. Jak się Panu ona podoba?

Krzysztof Wyszkowski: Nie wierzę, żeby doszło to do skutku. Może to takie pierwsze hasło, zresztą prowokacyjne? Bo to niemożliwe przecież, żeby ludzie związani z obozem Służby Bezpieczeństwa zakładali nową Solidarność. Zresztą to już się wydarzyło, bo przecież w 1982 r., nawet po 13 grudnia bezpośrednio, Służba Bezpieczeństwa zakładała wtedy nową Solidarność. To była tajna operacja policyjna „Renesans” – i to była wtedy ta nowa Kiszczakowa Solidarność. Zresztą wtedy nawet Wałęsa zgodził się na reformę Solidarności, na usunięcie ekstremistów, więc już wtedy wśród tych ludzi pojawił się pomysł nowej Solidarności. Przecież ci ludzie: Miller, Cimoszewicz, nadal funkcjonują po tamtej stronie.

A jaki jest sens takiego działania? Co oni próbują w ten sposób osiągnąć? Chcą porównać PiS do PZPR, że ich zdaniem jest potrzeba nowej Solidarności?

Naprawdę nie wierzę, żeby to powstało. To są takie wstępne zamiary, próba zwrócenia na siebie uwagi opinii publicznej. Tutaj trzeba natychmiast zareagować i wybić im z głowy takie bzdury.

Czy Pana zdaniem to działanie ma jakiś związek z tym, że mamy teraz 40-lecie Solidarności?

Oczywiście. Wydaje mi się, że mają potrzebę znalezienia jakiegoś twardego gruntu, odniesienia się do jakichś wartości narodowych, polskich, społecznych. Oni tego nie mają, w związku z czym usiłują się do czegoś przyszyć. Jest po wyborach, więc teraz albo ta cała koalicja anty-PiS pójdzie w rozsypkę, co jest bardzo prawdopodobne, albo znajdzie dla siebie jakieś narzędzie unifikacji, które utworzy wspólnotę, jakiś wspólny mianownik. No i wymyślili metodą Jaruzelskiego, Kiszczaka – Nową Solidarność. To pokazuje jałowość tego ugrupowania, że oni nie są w stanie wymyślić czegoś nowego. Muszą po prostu kraść cudzy dorobek i próbować się do niego przyszyć. Jestem przekonany jednak, że to niemożliwe.

Gdyby jednak postawili na tę nazwę, to jaka Pana zdaniem byłaby reakcja działaczy tamtej Solidarności?

Wywołałoby to huragan śmiechu oraz obrzydzenia. Tak jak mówiłem, byłoby to jawne, organizacyjne nawiązanie do działań Kiszczaka i Jaruzelskiego, które zostały podjęte 13 grudnia 1983.