Niektórzy migranci zostali zatrzymani przez włoskie służby na wodach koło Lampedusy, inni zdołali samodzielnie dopłynąć do brzegu i dostać się na ląd. Łącznie to 960 osób.

W ośrodku pobytu jest około stu miejsc dla migrantów, co najlepiej obrazuje kryzysową sytuację.

Także w ciągu minionych dni przypływało po kilkanaście małych łodzi z grupami migrantów. Są oni sukcesywnie przewożeni statkami i promami na Sycylię. Tam zaś władze szukają miejsc, w których przybysze odbędą kwarantannę.

W czwartek Lampedusę odwiedził lider prawicowej Ligi Matteo Salvini, były szef MSW i inicjator zaostrzonej polityki migracyjnej. Komentując to, co się tam dzieje, stwierdził, że sytuacja jest "nie do zniesienia" i że przybywają tam młodzi, "rośli mężczyźni". Jak dodał, to nie są uchodźcy wymagający pomocy humanitarnej. "To biznes" przemytu ludzi - ocenił Salvini.