Eksperci Santander Bank Polska przeanalizowali dane dotyczące liczby i wolumenu subwencji przyznanych klientom w poszczególnych branżach. Jak dotąd pozytywnie rozpatrzonych zostało już ponad 49,8 tysiąca wniosków złożonych przez przedsiębiorców. Dla porównania, 6 maja br. liczba wnioskodawców wynosiła nieco ponad 7 tysięcy.

Średnia kwota subwencji przyznanych klientom Santander Bank Polska z sektora mikro, małych i średnich firm to obecnie 109 tys. zł, natomiast wśród większych firm, które obejmuje tarcza, średnia ta wynosi 854 tys. zł.

W segmencie mikro, małych i średnich firm pozytywnie rozpatrzonych zostało już ponad 44,8 tys. wniosków złożonych przez klientów Santander Bank Polska, o wartości ponad 4,888 mld złotych. Od początku procesu przyznawania subwencji z PFR najwięcej pozytywnie rozpatrzonych wniosków dotyczy firm z sektora handlu detalicznego i hurtowego – obecnie to ponad 10,7 tys. wniosków i ponad 1,099 mld złotych przyznanych środków. Na miejscu drugim pod względem liczby przyznanych świadczeń znalazły się firmy z sektora przetwórstwa przemysłowego – z liczbą ponad 5,8 tys. wniosków i 817 mln zł dotacji. Podium zamykają podmioty z sektora budowlanego dla których pozytywnie rozpatrzono 5,2 tys. wniosków o wartości ponad 675 mln zł. Co ciekawe – te same trzy branże, w tej samej kolejności, zajmują 3 pierwsze miejsca także w segmencie większych firm.

Przeanalizowaliśmy dane dotyczące średniej liczby wniosków składanych na początku maja br. oraz obecnie przez podmioty z poszczególnych branż z sektora małych i średnich firm. W analizowanym okresie o ponad 74% wzrosła średnia liczba wniosków składanych przez firmy rolnicze, zajmujące się uprawą roślin i hodowlą zwierząt. W branży transportowej o 42% spadła średnia liczba wniosków od podmiotów zajmujących się transportem osobowym, a wzrosła o 28% w grupie przedsiębiorstw z obszaru transportu towarowego.

Najprawdopodobniej przedsiębiorcy działający w sektorze transportu osobowego, najczęściej mniejsze firmy, zdecydowały się na składanie wniosków w pierwszym możliwym terminie, a większym podmiotom transportu towarowego proces ubiegania się o subwencje mógł zając więcej czasu, dlatego więcej wniosków napływa teraz. Podobna sytuacja miała zapewne miejsce w sektorze handlu i usług. W porównaniu do początku maja dziś o ponad 60% spadła średnia liczba wniosków od firm oferujących zakwaterowanie – zapewne one ubiegały się o pomoc jako pierwsze, słusznie przewidując, że w fazie najbardziej rygorystycznego lockdownu ich biznes ucierpi najmocniej. Na przeciwnym biegunie są natomiast apteki – tu średnia liczba wniosków wzrosła o 125% w porównaniu do początku maja

mówi Mateusz Hammer, menedżer w segmencie SME Santander Bank Polska.

Interesujących danych dostarcza także analiza porównawcza średniej liczby wniosków składanych w pierwszych dniach maja i obecnie przez firmy z sektora produkcji oraz usług. W przypadku usług takich jak doradztwo, księgowość, usługi prawne, reklama, informatyka mamy aktualnie do czynienia z 42-54% spadkiem liczby składanych wniosków. Zapewne te firmy ubiegały się o subwencje w maju, w pierwszych możliwych terminach. Także w sektorze turystyki i wynajmu liczba wniosków spadła obecnie o ponad 65% – zgodnie z obserwacją analityka przedsiębiorstwa te, przewidując wpływ pandemii na ich biznes, nie czekały z wypełnieniem formularza. W sektorze usług znacząco wzrosła – o 98% – średnia liczba wniosków od weterynarzy.

Z danych Santander Bank Polska można wywnioskować ponadto, że także małe i średnie firmy produkcyjne zdecydowały się ubiegać o subwencje z początkiem maja. Dotyczy to zarówno produkcji mebli, metali, maszyn i elektroniki, jak i odzieży i żywności – średnia liczba wniosków spadła (w porównaniu z początkiem maja) od 24% do nawet 44% dla producentów konfekcji.

Spośród firm sektora MŚP największy spadek liczby wniosków w porównaniu z początkiem maja br. obserwujemy wśród producentów leków, firm zajmujących się turystyką i wynajmem oraz zakwaterowaniem, a także w opiece zdrowotnej. Natomiast największy wzrost średniej liczby składanych wniosków odnotowujemy wśród aptek, weterynarzy oraz rolników

dodaje Mateusz Hammer.


Artykuł pochodzi ze strony filarybiznesu.pl