Ze względu na to, że w czasie dokonywania zarzucanych mu czynów oskarżony był niepełnoletni, proces został wszczęty przed wydziałem do spraw nieletnich hamburskiego Sądu Krajowego. W zeszłym tygodniu prokuratura wnioskowała o wyrok trzech lat pozbawienia wolności. Stefan Waterkamp, obrońca D., interpretował tę sprawę zupełnie inaczej niż oskarżyciele i domagał się uniewinnienia swojego klienta.

W 1944 roku Bruno D. służył przez wiele miesięcy jako strażnik w niemieckim obozie koncentracyjnym Stutthof – miał wówczas 17 lat. Pełnił służbę wartowniczą, kiedy w obozie zginęło wiele tysięcy osób, wśród nich wielu Żydów i Polaków. Niemiecki obóz słynął z okrutnego traktowania więźniów. 

W swym wygłoszonym w poniedziałek ostatnim słowie Bruno D. przeprosił "tych, którzy przeszli przez to piekło obłędu, i ich bliskich". Wcześniej zeznał m.in., że wiedział o istnieniu w obozie komory gazowej i że w trakcie pełnienia służby miał widok na "wychudzone postacie, ludzi, którzy cierpieli". Jak jednocześnie twierdził, nie utożsamiał się z nazistowską ideologią, a do Stutthofu został skierowany rozkazem.

Według zastępcy dyrektora niemieckiej Centralnej Placówki Wyjaśniania Zbrodni Nazistowskich w Ludwigsburgu w Badenii-Wirtembergii Thomasa Willa, w Niemczech prowadzonych jest obecnie jeszcze 14 śledztw przeciwko osobom podejrzanym o udział w zbrodniach popełnionych na więźniach hitlerowskich obozów koncentracyjnych. Jedną z tych osób jest była nadzorczyni obozu Stutthof, której sprawą zajmuje się prokuratura w Itzehoe w Szlezwiku-Holsztynie.

Ponadto "prokuratura w Dortmundzie sporządziła akt oskarżenia przeciwko jeszcze jednemu byłemu członkowi załogi obozu Stutthof. Akt ten został zatwierdzony i złożony Sądowi Krajowemu w Wuppertalu do rozpatrzenia" - powiedział Will.