Wójcik był pytany o to, czy po wyborach Solidarna Polska zwiększy w rządzie "stan posiadania". "Negocjacje trwają i tyle" - odpowiedział polityk, zaznaczając, że "kuchni politycznej nie wyjawi".

Pytany o to, jak poważny jest konflikt pomiędzy premierem a Ziobrą, Wójcik zapewniał, że nie ma takiego konfliktu. Podkreślił, że choć politycy z trzech formacji wchodzą w skład Zjednoczonej Prawicy, " to jest oczywiste, że mamy kwestie, które są dla nas ważne jak praworządność".

- I wiadomo, że zaznaczamy swoją tożsamość, bo musimy; wiadomo, że nie jest tak, że wszyscy siedzą przy ciepłej herbatce, jedzą czekoladki i czekają. To jest walka o to, by Polska rozwijała się jak najlepiej

 - mówił Wójcik.

Dopytywany, czy teraz należy spodziewać się "zaostrzenia kursu", szczególnie wobec dziennikarzy, Wójcik przekonywał, że "nigdy nikt z nich nie miał takich zakusów", a dziennikarze to "odrębna, czwarta władza". Zapewnił, że "dziennikarze nie będą mieli kneblowanych ust".

Wójcika pytano też o sprawę niedawnego unijnego szczytu i kwestię powiązania funduszy z praworządnością. Wiceminister zaznaczył, że uważa wynik szczytu za sukces i ufa premierowi. Mimo to - jak podkreślił - "to, co znalazło się w konkluzjach szczytu jest mocno niepokojące". Ocenił, że są w nich trzy punkty, z których jasno wynika, że "furtka" do takiego powiązania jest nadal otwarta.

- Zostało to tylko przeniesione na grunt Komisji Europejskiej, a następnie do Rady Unii Europejskiej. Myk polega na tym, że rada Europejska głosuje jednomyślnie, a Rada UE - kwalifikowaną większością głosów

 - dodał Wójcik.