„Wraz z unijnym porozumieniem Węgry odniosły zwycięstwo. Viktorowi Orbanowi i jego delegacji udało się bowiem przewalczyć na negocjacjach praktycznie wszystkie warunki występujące w rezolucji węgierskiego parlamentu"

- czytamy.

Parlament węgierski przyjął tydzień temu wytyczne dotyczące funduszu odbudowy i budżetu UE, domagając się jako warunku ich przyjęcia m.in. zamknięcia wszystkich procedur z art. 7 i podkreślając, że nie można uzależniać finansowania od warunków politycznych. Posłowie oświadczyli ponadto, że „państwa członkowskie będące w takiej samej sytuacji powinny być traktowane tak samo, (...) obywatele bogatszych państw nie powinni dostawać więcej wsparcia niż obywatele biedniejszych państw”, a podejmujące działalność polityczną "partie i organizacje udające NGO nie powinny być wspierane z budżetu UE”.

Origo podkreśliło, że udało się m.in. osiągnąć, że przypadające Węgrom fundusze nie są powiązane z politycznymi warunkami, a tylko i wyłącznie z finansowym nadzorem, że Węgry otrzymały o 3 mld więcej niż planowano oraz że kanclerz Niemiec Angela Merkel obiecała zamknąć do końca roku procedurę z art. 7 przeciw Węgrom.

„Chociaż Węgry nie chciały, by NGO dostawały pieniądze z unijnego budżetu, ostatecznie przeszło to na szczycie”

– pisze Origo, dodając, że Orban podkreślił po obradach, iż Węgry nie zrezygnują i nadal będą walczyć przeciwko wspieraniu organizacji motywowanych politycznie.

Szef Instytutu Badawczego Strategii Europy Narodowego Uniwersytetu Służby Publicznej, były wicepremier i minister w rządach Fideszu oraz były komisarz unijny odpowiedzialny m.in. za edukację Tibor Navracsics ocenił zaś na stronie Instytutu, że po szczycie „wszyscy mogą z zadowoleniem wstać od stołu, ale nikt nie może być zadowolony w pełni”.

Uważa on za „pierwszego i niekwestionowanego zwycięzcę” tego szczytu samą Unię Europejską.

„Dzięki temu, że podjęto decyzję o przyszłym finansowaniu UE i wsparciu państw przeżywających trudności, Unii Europejskiej udało się uniknąć najgorszego, co grozi tak złożonej i wielonarodowej strukturze politycznej: trwałej niezdolności do podejmowania decyzji”

– podkreślił.

Według niego osiągnięte w rozsądnym czasie porozumienie zwiększa też wiarogodność UE, bo dowodzi, że państwa członkowskie mimo rozmaitych interesów narodowych są zdolne do racjonalnego kompromisu.

„A więc po raz kolejny potwierdziło się, że interes wspólnoty niekoniecznie jest sprzeczny z interesem narodowym”

- napisał.

W jego ocenie żadnego państwa członkowskiego nie można uznać za absolutnego zwycięzcę, ale też nikogo nie można uznać za absolutnego przegranego. Francja i Niemcy np. – jak wskazuje – wygrały, bo negocjowały z powodzeniem, utrzymując wysokość funduszu odbudowy na poziomie 750 mld euro, ale wygrały nie do końca, gdyż zmieniła się jego wewnętrzna struktura – wzrosła wartość kredytu, a zmniejszyła się wsparcia.

Zwycięsko wyszły ze szczytu także państwa „oszczędne”, których grono w dodatku może powiększyć o Finlandię. Osiągnęły one zmianę struktury pakietu odbudowy, choć nie zmniejszono jego wysokości.

„Jeszcze ważniejsze jest bodaj to(…), że dostały obietnicę wprowadzenia tzw. hamulca bezpieczeństwa, który umożliwi Komisji zawieszanie wypłat funduszy, jeśli zauważy w którymś państwie członkowskim problemy z ich wykorzystaniem”

– ocenia Navracsics.

„Do zwycięzców można też zaliczyć państwa środkowoeuropejskie, w tym Węgry. Nasz kraj dostanie o 3 mld euro więcej, niż pierwotnie planowano, a także udało się osiągnąć to, co było najważniejszym celem politycznym węgierskiej delegacji. Z jednej strony, system uwarunkowania (wypłaty funduszy unijnych) od praworządności trafił do porozumienia w dużo łagodniejszej wersji, z drugiej strony, Węgry dostały obietnicę od niemieckiej prezydencji, że do końca jej kadencji, czyli do 31 grudnia (br.) – w razie odpowiedniej współpracy ze strony Węgier – zostanie zamknięte postępowanie prowadzone przeciwko nim z art. 7”

– podkreślił Navracsics.