We wtorek Sąd Rejonowy w Białymstoku rozpatrywał wniosek prokuratury o wyrok skazujący dla mężczyzny, który w kwietniu tego roku po powrocie z Niemiec będąc objęty kwarantanną domową, złamał ją wychodząc na zakupy do sklepu.

Sprawa wyszła na jaw, ponieważ 60-latek sam pochwalił się w sklepie, iż jest poddawany kwarantannie. To pracownik tej placówki zadzwonił do dyżurnego komendy miejskiej policji w Białymstoku, a ten wysłał patrol przygotowany na ewentualność kontaktu z osobą zakażoną.

Okazało się, że klientem sklepu jest mężczyzna, który niedawno wrócił z Niemiec i w tej sytuacji rzeczywiście podlega obowiązkowej 14-dniowej kwarantannie. Funkcjonariuszom tłumaczył, że chciał sobie zrobić zakupy, nie fatygując bliskich. Został zatrzymany; okazało się przy tym, że to nie było jego pierwsze naruszenie zasad kwarantanny.

Sprawa trafiła do prokuratury, a ta zleciła test na obecność koronawirusa, który dał wynik dodatni. W tej sytuacji śledczy postawili mężczyźnie zarzuty sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób poprzez spowodowanie zagrożenia epidemiologicznego lub szerzenia się choroby zakaźnej. Jeżeli sprawca działa nieumyślnie, grozi mu przy takich zarzutach od pół roku do 3 lat więzienia; przy udowodnionej umyślności - nawet do 8 lat. Mężczyzna spędził miesiąc w areszcie.

Prokuratura wnosiła o rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz 1 tys. zł świadczenia pieniężnego. Z wnioskiem tym zgodziła się obrońca oskarżonego mężczyzny. Jak mówiła Ewa Filon-Żmojda we wtorek w sądzie, mężczyzna przyznał się do popełnionego czynu, nie kwestionował, iż naruszył szereg przepisów prawa. Podkreśliła, że mężczyzna był dotąd niekarany, a choroba przebiegała u niego bezobjawowo, dlatego - jak mówiła - kara uzgodniona z prokuraturą "będzie spełniała zarówno cele prewencji ogólnej i szczególnej".

Sąd uznał we wtorek mężczyznę za winnego popełnionego czynu, a orzekając karę uwzględnił ustalenia między stronami. "Zważywszy na przyznanie się oskarżonego do popełnienia czynu, jego dotychczasową niekaralność, to że w toku postępowania przygotowawczego wypracowana została i ustalona taka kara, sąd nie znalazł przeszkód by takiego wniosku nie uwzględnić" - wyjaśniała sędzia Anna Jamiołkowska.

W ocenie sądu, kara ta jest adekwatna do winy, społecznej szkodliwości czynu i pozostałych okoliczności w tej sprawie. Wyrok nie jest prawomocny.