Premier Mateusz Morawiecki poinformował na konferencji prasowej po szczycie UE, że w porozumieniu ws. unijnego budżetu i funduszu odbudowy nie ma bezpośredniego połączenia pomiędzy praworządnością a środkami budżetowymi.

"Co więcej, jak uzgodniliśmy to ze służbami prawnymi, ten mechanizm, który ma być wypracowany, będzie jednocześnie podlegał walidacji Rady Europejskiej. Rada Europejska - jest to tam wyraźnie napisane - to jednomyślność. Bez zgody Węgier, bez zgody Polski, bez zgody Grupy Wyszehradzkiej nic się tutaj nie zadzieje"

- powiedział szef rządu.

Z kolei Charles Michel, szef Rady Europejskiej powiedział, że "po raz w europejskiej historii nasz budżet będzie w jasny sposób powiązany z naszymi klimatycznymi celami, po raz pierwszy poszanowanie dla praworządności jest decyzyjnym kryterium dla wydatków budżetowych".

W rozmowie z Niezalezna.pl europoseł PiS Ryszard Czarnecki wyjaśnił, że "mamy gigantyczny sukces finansowy".

Takich pieniędzy nie dostaliśmy nigdy w historii i nie dostaniemy, bo już za jakieś 8-9 lat Polska stanie się płatnikiem netto, czyli będziemy wpłacać więcej do unijnej kasy, niż z niej brać

- dodał.

Podkreślił, że "jedynym teoretycznym problemem mogła być kwestia praworządności i powiązania jej z pieniędzmi".

Natomiast rozumiem, że zostało to załatwione w taki sposób, że mechanizm powiązania praworządności z finansami jest, ale może być martwym zapisem, o ile w rzeczywistości będzie to decyzja dwuinstancyjna. Czyli najpierw kwalifikowana większość na Radzie Unii Europejskiej, a potem jednomyślność na Radzie Europejskiej. Jeżeli tak będzie, to wówczas praktycznie nie ma możliwości, aby ten zapis wykorzystać przeciwko Polsce, Węgrom, czy innym krajom

- wyjaśnił.