Program „Mój Prąd” jest skierowany do osób fizycznych wytwarzających energię elektryczną na własne potrzeby, które mają umowę regulującą kwestie związane z wprowadzeniem do sieci energii elektrycznej wytworzonej w mikroinstalacji.

To jeden z największych w Europie programów finansowania mikroinstalacji fotowoltaicznych dla osób fizycznych” – podkreślono na stronie gov.pl (tutaj więcej szczegółów).

Na niedawnej konferencji wiceszef resoru klimatu Ireneusz Zyska, zarazem pełnomocnik rządu ds. OZE, tłumaczył, że dynamika przyrostu nowych instalacji fotowoltaicznych sprawia, że sektor energetyki słonecznej jest obecnie najszybciej rozwijającym się obszarem odnawialnych źródeł energii w Polsce. I bardzo mocno podkreślił: „moc zainstalowana w źródłach fotowoltaicznych w Krajowym Systemie Elektroenergetycznym wynosi obecnie 2108,9 MW, co oznacza wzrost o 175,14 proc., porównując rok do roku”.

Eksperci nie mają wątpliwości, że taki przyrost to efekt m.in. realizacji programu „Mój Prąd”. Od czasu jego uruchomienia, w ramach I i II naboru, Polacy złożyli już 100 tysięcy wniosków o dofinansowanie przydomowych instalacji fotowoltaicznych (PV), dzięki którym wygenerowana zostanie moc 560 MW.

- Polacy coraz chętniej inwestują w fotowoltaikę. Posiadanie instalacji PV to z jednej strony oszczędności na rachunkach za prąd, z drugiej oczywiste korzyści dla środowiska, dlatego chcemy, aby takich instalacji przybywało. Dziś wiemy, że uruchomienie programu „Mój Prąd” było doskonałym rozwiązaniem, które w istotny sposób przyczynia się do wzrostu liczby przydomowej fotowoltaiki

 – podsumował minister klimatu Michał Kurtyka.

Także p.o. prezesa NFOŚiGW Dominik Bąk nie ma wątpliwości, że sukces programu z budżetem miliarda złotych jest ogromny, a to dopiero półmetek. Równocześnie dokonał ciekawego porównania. Na terenie gminy Czernikowo koło Torunia działa największa w Polsce farma fotowoltaiczna mająca moc 3,77 MW.

- Wychodzi na to, że "Mój Prąd" na tym etapie dofinansowuje ok. 148 takich elektrowni

 –  stwierdził prezes Bąk.