Przedstawiciele MSZ przyznali, że dzień po katastrofie między 5 rano a 12 w południe w niedzielę ciało śp. prezydenta prof. Lecha Kaczyńskiego pozostawało bez jakiejkolwiek opieki konsularnej czy innych polskich służb, w tym Biura Ochrony Rządu.

- Ciało śp. Lecha Kaczyńskiego pozostawało bez opieki przez kilka godzin po między godz. 5 a 12 w niedzielę – przyznał kierownik wydziału konsularnego w Moskwie Michał Greczyło, odpowiadając na pytanie, jak ciało prezydenta zostało zabezpieczone przez polskie służby i czy były takie momenty, kiedy pozostawało bez żadnej opieki.

– BOR powinno chronić prezydenta nie tylko przed śmiercią czy uszkodzeniem ciała, ale także m.in. przed ośmieszaniem czy naruszeniem godności ciała – mówi „Gazecie Polskiej Codziennie” były wiceszef Biura płk Tomasz Grudziński.

MSZ jednak nie ma sobie nic do zarzucenia. – Konsulowie są krytykowani i muszą się tłumaczyć z tego, czego nie zrobili, choć robili to, co do nich należało w 100 proc. – mówi „Codziennej” dyrektor departamentu MSZ Mirosław Gajewski.

– Współczuję panu Gajewskiemu, że musi się tłumaczyć, bo odpowiedzialni za ten skandal są najwyżsi urzędnicy państwowi – komentuje Witold Waszczykowski, były wiceminister spraw zagranicznych i b. wiceszef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Politycy PO nie chcą komentować sprawy, ponieważ nie słyszeli tej wypowiedzi. – Ja też nie jestem w stanie tego skomentować. Zwyczajnie brak mi słów – mówi była minister spraw zagranicznych Anna Fotyga.

Film z posiedzenia Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych


Więcej w czwartkowej "Gazecie Polskiej Codziennie"