fot.Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

TYLKO U NAS Konferencje mają zasadnicze znaczenie. Zupełnie odwracają to, co ustaliły niby śledztwa zarówno MAK, jak i Millera – mówi niezalezna.pl Andrzej Melak - brat śp. Stefana Melaka, przewodniczącego Komitetu Katyńskiego, ofiary katastrofy smoleńskiej.

Podczas konferencji przedstawiano  podejście apolitycznych naukowców, którzy nie mogli się pogodzić z zaprzeczającymi prawom fizyki tezami głoszonymi przez MAK i komisję Millera. Sukcesem jest fakt, iż ustalenia przedstawione podczas konferencji na Uniwersytecie kard. Stefana Wyszyńskiego są naukowymi, udokumentowanymi, popartymi praktyką i teorią. Poszczególne momenty katastrofy smoleńskiej były odtwarzane za pomocą najnowocześniejszych systemów. Poza tym zrobili to fachowcy najwyższej miary. Ponad stu kilkudziesięciu profesorów, naukowców, a także jeszcze setki innych doktorów, adiunktów, specjalistów. To pozwala odróżnić bylejakość ustaleń komisji MAK i Millera od tych prac, które były przetoczone właśnie na konferencji w Warszawie. Na razie były to spotkania dotyczące tylko zagadnień mechaniki, stężenia i innych. Wiem, że najważniejszym celem tych naukowców jest dotarcie do prawdy. Bez względu na koszty zarówno polityczne, jak i materialne.

Trzeba przypomnieć, że te konferencje zostały zorganizowane na koszt tychże naukowców. Bo część świata nauki jest po prostu przestraszona i boi się dotknąć tematu smoleńskiego jak zarazy. Myślę, że za pomocą konferencji przełamane zostały pewne schematy, strach. I to zaowocuje. W przyszłości mają być organizowane konferencje poświęcone tematyce prawnej, medycznej, psychologii. To jest kierunek, który powinien przynieść efekty. Całkowitym skandalem jest pomijanie milczeniem tejże konferencji przez reżymowe media, tak bardzo spolegliwe w stosunku do władzy. To trzeba zmienić.