W weekend koalicja Zjednoczonej Prawicy odnotowała kolejny sukces wyborczy, z którym ponownie nie mogą pogodzić się politycy opozycji. Ci drudzy od dawna wykorzystują zagranicę jako narzędzie do wywierania nacisków na demokratycznie wybrany rząd w Warszawie. „Tym razem nie będzie inaczej. Zapowiedział już to prezes partii Wiosna, europarlamentarzysta Robert Biedroń” – pisał w poniedziałek portal Niezalezna.pl.

„To nie będzie łatwa kadencja. UE będzie wam patrzeć na ręce jak nigdy dotąd. Zaczynamy jutro - na posiedzeniu [Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych (LIBE) w Parlamencie Europejskim] będzie głosowany kolejny raport rozszerzający zakres art. 7 wobec PL. Bo to już nie tylko kwestia praworządności, to systemowe łamanie ludzkich sumień”

- odgrażał się szef Wiosny na Twitterze.

Dziś deklaracje Biedronia się spełniły. LIBE przyjęła raport krytykujący stan praworządności w Polsce.

Sprawozdanie zostało przyjęte przy 52 głosach za i 15 przeciw. Jak wynika z dokumentów PE, wśród polskich europosłów rezolucję poparli: Magdalena Adamowicz (PO), Bartosz Arłukowicz (PO), Andrzej Halicki (PO) oraz Sylwia Spurek (Socjaliści i Demokraci). Przeciwko byli: Joachim Brudziński (PiS), Patryk Jaki (PiS) i Jadwiga Wiśniewska (PiS).

Raport krytycznie odnosi się do stanu praworządności w kraju. Projekt wskazuje na „ciągłe pogarszania się stanu demokracji, rządów prawa i praw podstawowych w Polsce”. „W tekście skoncentrowano się na funkcjonowaniu systemu legislacyjnego i wyborczego, niezależności sądownictwa i praw sędziów oraz ochronie praw podstawowych w Polsce” – pisze Polska Agencja Prasowa.

Uchwalenie tego antypolskiego dokumentu wprowadziło Roberta Biedronia w stan euforii. Polityk nawet na swój sposób tłumaczy dlaczego rzekomo powinni się z niego cieszyć również inni obywatele Polski.