Kosiniak-Kamysz przyznał, że są emocje powyborcze, ale dopytywał jednocześnie, dlaczego w maju, kiedy notowania jego lub Szymona Hołowni były dużo wyższe niż ówczesnej kandydatki KO na prezydenta Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, Platforma Obywatelska nie poparła któregoś z nich, skoro - jak podkreślił - wszyscy deklarują, że chodzi im wyłącznie o dobro Polski, a nie interes własnej partii.

Tej refleksji nie było, wtedy było ratowanie swojej formacji - i powiem szczerze - ja to jestem w stanie zrozumieć. Ale nie bądźmy obłudni w tym, że dzisiaj porażka - po raz kolejny - Platformy Obywatelskiej jest porażką, za którą stoją inne ugrupowania, a nie to, które wystawiało kandydata.
- mówił w Onet Rano o wyniku wyborów prezydenckich prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.

Zaznaczył, że Rafał Trzaskowski zrobił bardzo dobry wynik, za co mu gratulował.

Za moje słowa wsparcia dziękował mi SMS-em, rozmawialiśmy telefonicznie w ubiegły czwartek. Nie traktujmy też ludzi tak, że to są jakieś pionki na szachownicy, że będziemy sobie przesuwać swoje elektoraty.
- mówił Kosiniak-Kamysz.

Prezes PSL zapewniał także o mądrości swoich wyborców, którzy – jak mówił - w ok. 70 procentach zagłosowali w II turze na Rafał Trzaskowskiego. Ocenił także, że dużo osób zaufało Trzaskowskiemu i wyraził opinię, że być może nie głosowali oni na kandydata KO, tylko przeciwko Andrzejowi Dudzie.

A czemu nie było tej refleksji przed I turą, kiedy mogliśmy zrobić dużo więcej, czemu nie było takiej dyskusji wewnątrz opozycji?
- dopytywał Kosiniak-Kamysz.

Lider PSL zaznaczył, że nie słyszał wówczas nawoływania, aby nie wystawiać Rafała Trzaskowskiego, tylko spróbować poprzeć tego kandydata, który ma realne szanse.

Tego zabrakło.
- podkreślił.