"Bardzo się cieszę, że rolnicy i mieszkańcy wsi tak poparli Andrzeja Dudę. Rolnicy twardo chodzą po ziemi i nie wybierają kogoś tylko dlatego, że coś obiecuje, tylko realnie oceniają funkcjonowanie i działania, które były podejmowane" - powiedział Ardanowski w "Sygnałach Dnia" w Programie Pierwszym Polskiego Radia.

Jak powiedział, 81 proc. rolników poparło w II turze prezydenta, a wśród mieszkańców wsi - 63 proc.

Zdaniem Ardanowskiego, PSL poniósł "dramatyczną klęskę w tych wyborach".

- Ta partia już od dawna nie reprezentuje i rolników i mieszkańców wsi, raczej różnego rodzaju urzędników, którzy z rekomendacji tej partii zasiadają przede wszystkim w samorządach od gminy do sejmiku wojewódzkiego i tych pilnują interesów. Rolników już dawno przestali reprezentować. Przypominają sobie o wsi raz na 4 lata, czy kiedy kadencje się kończą

- powiedział Ardanowski.

Jak mówił, "pojawił się jakiś apel - dla mnie śmieszny i żałosny - żeby bojkotować te regiony Polski, które głosowały na Andrzeja Dudę, czy rolników, którzy bardzo świadomie, bardzo realnie patrząc, oceniając to, co się w Polsce dzieje, zagłosowali na zwycięskiego prezydenta".

- Czy na tej zasadzie myśląc, należałoby bojkotować duże miasta, które głosowały na Rafała Trzaskowskiego? Zrezygnować z zakupów i usług w tych miastach, czy z uczelni, które tam są zlokalizowane, czy np. nie jeździć do województwa pomorskiego, bastionu PO od dawna, tylko dlatego, że ludzie tam popierają jakiegoś kandydata? W tej głupocie, w tym zacietrzewieniu jakieś granice być muszą. Mam nadzieję, że przynajmniej u niektórych posłów opozycji zaczyna przychodzić jakaś racjonalna refleksja

- wskazał Ardanowski.