Nowe przepisy traktują jako przestępstwo kryminalne przyduszanie oraz podobne techniki używane podczas aresztowań. Wymagają cywilnego i sądowego nadzoru nad technologią stosowaną przez policję (NYPD) w trakcie inwigilacji. Uprawniają ludzi do nagrywania i rejestrowania interweniujących funkcjonariuszy.

Reforma wprowadza wymóg, aby policjanci mieli widoczne na mundurze identyfikatory z nazwiskiem i numerem służbowym. Ustanawia też system rozpatrywania skarg na pracę policjantów oraz działań dyscyplinarnych skierowanych przeciwko funkcjonariuszom.

Zdaniem de Blasio wiele z tego, co należy zrobić inicjuje społeczeństwo domagając się zmian. Jak dodał w wystąpieniu przed sygnowaniem reformy, ruch "Black Lives Matter” musi być stałym wyzwaniem, by iść do przodu.

- To chwila nie tylko kryzysu i wyzwań. Ta pandemia, ten kryzys gospodarczy, to wołanie o sprawiedliwość społeczną, wyzwanie za wyzwaniem, to nie tylko ból i frustracja, to także moment transformacji

- ocenił.

De Blasio, podpisał ustawę w dzielnicy Bronx podczas gdy wolontariusze malowali obok na jezdni napis "Black Lives Matter” (Życie Afroamerykanów ma znaczenie). W swym wystąpieniu przyznał, że NYPD wyraża obiekcje co do niektórych postanowień reformy.

Rada Miasta Nowego Jorku przyjęła już w ubiegłym miesiącu obszerny pakiet reform policji. Burmistrz początkowo odmówił jego podpisania po protestach ze strony policji argumentującej, że ustawodawstwo osłabi jej zdolność działania w obliczu nowego gwałtownego wzrostu przestępczości.

W czerwcu liczba przypadków użycia broni palnej w pięciu dzielnicach miasta znacznie wzrosła w porównaniu do tego samego miesiąca ubiegłego roku. Odnotowano 130 proc. wzrost liczby strzelanin. Z 89 zwiększyła się do 250.

Przemoc utrzymywała się także w tym miesiącu. W weekend Dnia Niepodległości (4 lipca) doszło do użycia broni palnej 64 razy. Od piątku do poniedziałku postrzelono 53 osoby, w tym cztery śmiertelnie. Kolejnych sześć ofiar, w tym jedną śmiertelną odnotowano w środę rano.