W środę wieczorem Sejm zajmował się wnioskiem Koalicji Obywatelskiej o wyrażenie wotum nieufności wobec ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Uzasadniająca ten wniosek Gasiuk-Pihowicz prezentowała z mównicy sejmowej kartkę z napisem: "Zwolnienie dysyplinarne" (pisownia oryginalna - przyp. red.).

- Przekazuję je panu w imieniu milionów Polaków, którzy mają dość przymykania oczu na afery z udziałem ludzi PiS. Przekazuję je panu w imieniu milionów Polaków, którzy mają dość upolityczniania sądów, mają dość upolityczniania prokuratury i wykorzystywania jej do partyjnych celów, mają dość niszczenia europejskich standardów i wprowadzania tu w Polsce standardów znanych dotychczas z Rosji i Białorusi

 - mówiła posłanka.

Poseł Koalicji Obywatelskiej chodziło zapewne o zwolnienie dyscyplinarne, lecz nawet w tak prostym słowie zrobiła błąd. Mało tego, nagłówek tego "zwolnienia" był napisany bardzo dużą czcionką - wpadka rzucała się w oczy, lecz jak widać - nie wszystkim. Kamila Gasiuk-Pihowicz postawiła na show, a nie sprawdziła, co napisała (lub ktoś jej napisał) na rekwizycie. 

Po dyskusji Sejm odrzucił wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry - za wnioskiem głosowało 217 posłów, 232 było przeciw, 2 wstrzymało się od głosu.