Według bliskiego rządowi dziennika „24 czasa” przyczyną ewentualnej dymisji premiera nie są trwające od kilku dni protesty, ale przygotowane przez Stany Zjednoczone sankcje gospodarcze przeciw wszystkim firmom uczestniczącym w budowie gazociągu Turecki Potok przez Morze Czarne.

Według „24 czasa” wtorkowa rozmowa premiera z ambasador USA w Bułgarii Herro Mustafą dotyczyła sankcji, które mają być ogłoszone w najbliższym czasie. Gazeta twierdzi, że Borisow prosił o ich odłożenie do czasu, gdy Bułgaria zakończy budowę swojej nitki rurociągu, mającą doprowadzić gaz od tureckiej do serbskiej granicy.

Gdyby doszło do ogłoszenia sankcji, Bułgaria może znaleźć się w sytuacji analogicznej do tej z 2014 roku i po raz drugi wstrzymać strategiczny rosyjski projekt gazowy na Bałkanach.

W czerwcu 2014 roku Sofia wycofała się z projektu South Stream, o planowanej przepustowości ok. 65 mld metrów sześciennych rocznie. Oba projekty – South Stream i Turecki Potok - mają na celu sprowadzanie rosyjskiego gazu do Europy Środkowej z pominięciem Ukrainy.

Turecki Potok, z dwiema rurami o pojemności po 15,75 mld metrów sześciennych, został uruchomiony na początku 2020 roku. Przez niego gaz otrzymują: Turcja, Bułgaria, Macedonia Północna i częściowo Grecja, które dotychczas otrzymywały dostawy Gazociągiem Transbałkańskim przez Ukrainę, Mołdawię, Rumunię i północną Bułgarię.

Bułgaria opóźniła już projekt przedłużenia 474-kilometrowej nitki przez swoje terytorium, zwanej w kraju Bałkańskim Potokiem i mającej otworzyć drogę dla przepływu gazu do Serbii, a dalej do Europy Środkowej. Miała być ona gotowa do 31 maja 2020 roku, jednak termin ukończenia budowy przeniesiono na jesień.

Bułgarii oprócz ewentualnych amerykańskich sankcji grożą również sankcje przewidziane w podpisanej z Gazpromem umowie za niedotrzymanie terminu budowy nitki.

Borisow obawia się scenariusza z amerykańskimi sankcjami i według radia publicznego widzi trzy możliwe wyjścia – dymisję i przedterminowe wybory w najbliższym czasie, tymczasowy rząd ekspertów albo wymianę wszystkich ministrów i przekazanie funkcji premiera któremuś z wicepremierów. Żaden z trzech wariantów nie przewiduje jego pozostania na stanowisku premiera.

Według źródeł rządowych Borisow spodziewa się uzyskać poparcie dla sprawy Tureckiego Potoku na szczycie unijnym w końcu tygodnia.

Jednocześnie w środę po południu przed siedzibą rządu w Sofii trwał siódmy z kolei dzień protestów. Ich uczestnicy domagają sią odejścia rządu, dymisji prokuratora generalnego i przedterminowych wyborów.