Ja akurat nie mogłem w tym tygodniu, zaproponowałem, że pod koniec miesiąca, kiedykolwiek pan prezydent będzie miał czas - my będziemy akurat wtedy przygotowywali kolejne obchody (rocznicy wybuchu) Powstania Warszawskiego - więc z panem prezydentem na pewno będziemy się widzieć. Gdzieś w tym czasie spotkam się z panem prezydentem.
- tłumaczył Trzaskowski.

Pytany, czy w spotkaniu będą uczestniczyć też małżonki, odparł: „zobaczymy”.

Przede wszystkim my dwaj powinniśmy się spotkać, bo tu nie chodzi o to, żeby robić show, tylko żeby porozmawiać poważnie, jakie są oczekiwanie tej drugiej połowy Polski wobec pana prezydenta. Ja na pewno wykonam mnóstwo gestów, bo uważam, że Polskę trzeba zszyć.
- zaznaczył.

Dalej mówił już tylko o sobie przekonując, że nie wolno zmarnować energii, która towarzyszyła jego kampanii prezydenckiej.

Ani nie można obrazić się na partie polityczne, ani nie można powiedzieć, że to wystarczy, bo nie wystarczy. I dzisiaj moim zadaniem jest to, żeby pobudzić również innych do działania, utrzymać te energię, współpracować z samorządowcami, bo to jest największy kapitał naszej polityki.
- powiedział.

Dopytywany, jak pobudzić te wszystkie osoby do działania i utrzymać energię z kampanii odparł: „nie wiem”.

Dalej było jeszcze lepiej:

Ja specjalnie nie mówię o konkretach, dlatego, że wiem, czym by się to skończyło, a ja chcę przede wszystkim uniknąć kłótni. Uniknąć tego, że jutro, jeżeli bym zapowiedział cokolwiek konkretnego, będzie tysiąc wypowiedzi atakujących, mówiących „a kim jest Trzaskowski, jak ja mam innym pomysł”.
- mówił Trzaskowski.

Kurtyna...