Sprawa małej Ines. Pawlak: To, co robi katowicki sąd, jest absolutnym złamaniem prawa

Dziś w Radomiu po raz trzeci doszło do próby przymusowego odebrania 4-letniej dziewczynki, co do której toczy się spór sądowy pomiędzy ojcem - Belgiem - a jej bliskimi z Polski. - Każda sprawa przed sądem rodzinnym dotycząca boju o dziecko, to jest porażka dziecka. Jeśli my, opiekunowie, dorośli, rodzice, żądamy od sądu, czyli obcych ludzi, aby rozstrzygnęli o naszym życiu, to jest porażka dla dziecka - ocenił dzisiaj w programie "W punkt" Mikołaj Pawlak, Rzecznik Praw Dziecka.

Mikołaj Pawlak
By Sejm RP - Konferencja "Samorząd Przyjazny Rodzinie", CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=80473734

Po 4-letnią Ines przyjechał dziś do Radomia jej ojciec. Towarzyszyła mu m.in. konsul Ambasady Belgii w Polsce, tłumaczka oraz psycholog dziecięcy. Na miejscu oprócz polskiej rodziny dziecka, był też m.in. przedstawiciel prokuratury oraz Rzecznika Praw Dziecka. 

Dziecko miało być już po raz trzeci odebrane na podstawie postanowienia radomskiego sądu, który wydał je w drodze pomocy prawnej, udzielonej sądowi w Katowicach, gdzie toczy się spór o wydanie ojcu dziecka. Ojciec dysponuje w tej sprawie wyrokiem sądu w Brukseli. Sąd Rejonowy w Katowicach stoi na stanowisku, że zgodnie z obecną sytuacją prawną (prawomocne wyroki i śmierć matki), dziecko powinno wrócić do ojca do Belgii.

Dziś tę sprawę komentował na antenie Telewizji Republika, w rozmowie z Katarzyną Gójską, Mikołaj Pawlak, Rzecznik Praw Dziecka.

- Katowicki sąd prowadzi, co jest absolutnym złamaniem prawa, postępowanie w sprawie, w której matka nie żyje. Sprawa toczy się od 2017 lub 2018 r. pod tamtą sygnaturą. Jest taki przepis w kodeksie postępowania cywilnego, który nakazuje zawiesić postępowanie w każdej sprawie, w której ktoś umiera. (...) Dużo aberracji, błędów, w tym postępowaniu się nawarstwiało i teraz wygląda to tak, jakby instytucje, szczególnie sądu, bały się do tego przyznać.  Wystarczy wykonać jeden wniosek Rzecznika Praw Dziecka i zawiesić postępowanie. Ojciec niech składa sobie nowe wnioski i będą one rozpatrywane zgodnie z dobrem dziecka, ale nie prowadźmy postępowania w ten ordynarny sposób

- mówił Pawlak.

Rzecznik uważa, że sąd w tej sprawie powinien wysłuchać również dziecko, choć formalnie nie jest ono stroną postępowania.

- Mam nadzieję, że te wszystkie błędy zostaną jednym cieciem zakończone. Postępowanie będzie zawieszone i będziemy dalej rozważali z ojcem dziecka, który zgodził się na spokojne spotkanie w moim biurze w przyszłym tygodniu. Będzie obecny ambasador Belgii, konsul, rodzina dziewczynki - będziemy ustalali, w jaki delikatny sposób zapoznać małą Ines z jej kulturą. Nikt nie odmawia mu ojcostwa, tego, że będzie i jest ojcem dziewczynki - chcemy to zrobić jedynie w sposób delikatny i cywilizowany, który nie będzie urągał jakimkolwiek zasadom

- tłumaczył Mikołaj Pawlak.

Jednocześnie RPD podkreślił, że sprawy sądowe dotyczące dzieci to "porażka" i zarazem ostateczność.

- Każda sprawa przed sądem rodzinnym dotycząca boju o dziecko, to jest porażka dziecka. Jeśli my, opiekunowie, dorośli, rodzice, żądamy od sądu, czyli obcych ludzi, aby rozstrzygnęli o naszym życiu, to jest porażka dla dziecka, już daje pewien zły obraz naszej sytuacji. Chcę tego uniknąć. Mam nadzieję, że ta quasi-mediacja, porozumienie z ojcem będzie pierwszym etapem, byśmy w tej sprawie nie korzystali z sądów, kuratorów, egzekucji. Wszystko można załatwić na drodze porozumienia, sądy to ostateczność. A jeśli jeszcze sąd myli się, wtedy jest bardzo źle

- powiedział.

 

Źródło: Telewizja Republika, niezalezna.pl

#Mikołaj Pawlak #Ines

maa
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo