Do tragedii doszło we wtorek o godz. 14:40 na drodze powiatowej w Mierzynie (pow. wejherowski). Zawiadomienie na telefon alarmowy 112 nastąpiło o godz. 14:44. Już po sześciu minutach na miejsce przyjechał pierwszy zespół ratownictwa medycznego, który podjął akcję ratowniczą. Chwilę potem do ratowników dołączył pierwszy zastęp straży pożarnej.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że autobus zderzył się z samochodem, po czym dwukrotnie uderzył w przydrożne drzewo.

Autokarem jechało 31 pracowników firmy Graal, która specjalizuje się w produkcji konserw rybnych i przetwórstwie rybnym. Na skutek zderzenia trzy osoby zginęły na miejscu, a siedem zostało poważnie rannych. Wszyscy poszkodowani jechali autobusem. Kierowca samochodu osobowego odniósł niewielkie obrażenia.

Pomocy rannym udzielało 12 zastępów straży pożarnej i trzy śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Do Mierzyna, gdzie doszło do katastrofy autobusu, przyjechał wojewoda pomorski Dariusz Drelich. Wojewoda podkreślił, że akcja ratownicza na miejscu zdarzenia przebiegała bardzo sprawnie. Wyjaśnił również, że poszkodowani z obrażeniami ciała zostali przewiezieni do szpitali w Gdańsku, Słupsku, Wejherowie oraz w Pucku.

„Trzy osoby zmarły w wyniku tego wypadku, trzy osoby są w ciężkim stanie, trzy osoby są w stanie średnim” – powiedział Dariusz Drelich. Dodał, że pozostałe osoby, które ucierpiały w tym wypadku, mają lekkie obrażenia.

Wojewoda wyjaśnił też, że osoby, które zostały najciężej ranne, trafiły śmigłowcami Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego oraz Szpitala Copernicus w Gdańsku. Dodał, że 12 osób z niewielkimi obrażeniami, po opatrzeniu przez ratowników wróciło do swoich domów.

"W tej chwili czekamy na informacje, jaki jest stan zdrowia poszkodowanych” – mówił Drelich. Podkreślił też, że akcja ratunkowa dobiegła końca.

"To tragiczny dzień dla Pomorza. Rodzinom i bliskim ofiar składam kondolencje i wyrazy głębokiego współczucia. Dziękuję także służbom za szybką i sprawną akcję ratunkową"

- dodał wojewoda.

Pomorski komendant wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej st. bryg Piotr Socha powiedział podczas konferencji prasowej, że jako pierwsi na miejsce wypadku dotarli strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej w Gniewinie, chwilę później dojechała tam jednostka ratowniczo-gaśnicza z Wejherowa. "Sześć osób zostało zakleszczonych w zmiażdżonym autobusie - strażacy wydobywali ich przy użyciu specjalistycznego sprzętu hydraulicznego. Na miejscu wypadku ratownicy rozstawili dwa namioty medyczne" - poinformował Socha.

Zastępca komendanta wojewódzkiego policji insp. Krzysztof Kozelan poinformował, że śledczy wciąż ustalają przyczyny wypadku. Wyjaśnił, że na miejscu pracuje ponad 30 policjantów i prokurator. Jest też biegły z zakresu ruchu drogowego.

Poinformował też, że komendant wojewódzki policji w Gdańsku powołał specjalną grupę dochodzeniowo-śledczą, która zbada okoliczności zdarzenia.

"To zdarzenie tragiczne w skutkach. Już dawno na terenie naszego województwa do takiego zdarzenia nie doszło. Na miejsce wypadku przyjedzie także specjalistyczna grupa z laboratorium kryminalistycznego w Gdańsku, która przeprowadzi szczegółowe oględziny i zabezpieczy ślady. W drodze jest też grupa dochodzeniowo-śledcza, która wykona czynności w tym samym zakresie"

- przekazał Kozelan.

Policjanci zorganizowali objazdy, aby zapewnić ciągłość ruchu.

Na miejsce wypadku przyjechał także Marcin Białobrzeski z firmy Graal S.A., której pracownicy podróżowali autokarem. "Wydarzyła się straszna tragedia. Zapewnimy wszelką pomoc pracownikom poszkodowanym i związanym z wypadkiem" - zapewnił. "To byli pracownicy I zmiany działu produkcji. Wracali do domów" - dodał Białobrzeski.