Nieco ponad 20 km od granicy Litwy Rosatom buduje dla Białorusi elektrownię z dwoma reaktorami o mocy 1200 MW każdy. Proces rozruchu pierwszego z nich ma się zacząć w 2020 r., z kilkunastomiesięcznym opóźnieniem w stosunku do pierwotnego harmonogramu.

Jak powiedział Linkieviczius, podczas jego ostatniej wizyty w Mińsku usłyszał od przedstawicieli rządu Białorusi, że skoro jej sąsiedzi mają obawy, co do bezpieczeństwa elektrowni, to byłaby możliwość zaproszenia zespołu międzynarodowych ekspertów. Białorusini wcześniej twierdzili, że z Ostrowcem „wszystko jest w porządku” - dodał szef litewskiej dyplomacji.

Zaproszenie zagranicznych ekspertów to oczywiście dobry pomysł i dowód na zmianę retoryki - ocenił. Ale - jak dodał - w samym projekcie niczego to nie zmienia.

- Zmienia się retoryka, ale postępowanie jeszcze nie. Tutaj nie widzimy żadnego postępu

- powiedział Linkieviczius. Jak dodał, jeśli chodzi o opóźnienia projektu, to tylko potwierdzają one, że z budową „nie wszystko jest porządku”.

Zaznaczył, że Ostrowiec to w praktyce projekt rosyjski, rosyjska jest technologia i pieniądze. - Zmierza do utrzymania nas w rosyjskim obszarze synchronizacji sieci energetycznej. Państwa bałtyckie chcą zmienić synchronizację na zachodnią do 2025 r., ale Ostrowiec ewidentnie jest projektem, który ma nas w rosyjskim obszarze zatrzymać na dłużej - podkreślił Linas Linkeviczius.

Jego zdaniem, wokół przyszłości elektrowni istnieje mnóstwo wątpliwości oraz pytań bez odpowiedzi.

- Jest kwestia ceny energii, która swoją drogą dalej nie wiadomo jaka będzie. Ale jest też czynnik polityczny i sprawa bezpieczeństwa dostaw, których nasi wschodni sąsiedzi w przeszłości używali

- wskazał.

- Białorusini nie mają gdzie sprzedać prądu, a muszą spłacać rosyjski kredyt. Nie jestem do końca pewien, czy ostatnia zmiana warunków spłaty poprawia wyraźnie ich sytuację - dodał Linkieviczius. Nadal istnieje wiele pytań bez odpowiedzi, a jedyna pozytywna okoliczność to to, że zaczęliśmy rozmawiać - stwierdził.

Szef litewskiej dyplomacji zaznaczył, że spośród sąsiadów Litwy Polska wyróżnia się swoją jednoznaczną odmową zakupu energii elektrycznej z Ostrowca. - Nasi sąsiedzi podzielają nasze obawy co do standardów bezpieczeństwa w Ostrowcu, ale kiedy przychodzi do stwierdzenia, że nie kupią z niego prądu - tutaj sprawy przestają być tak jednoznaczne - powiedział.

Jak zaznaczył, dyskusje z innymi państwami bałtyckimi w kwestii energii z Ostrowca są kontynuowane. Przypomniał jednocześnie, że litewskie prawo zabrania użycia infrastruktury energetycznej na potrzeby działania elektrowni w Ostrowcu. To też sygnał dla naszych sąsiadów - dodał Linkieviczius.