Wyborcze zwycięstwo prezydenta Andrzeja Dudy było ósmym kolejnym zwycięstwem Prawa i Sprawiedliwości. Obóz Zjednoczonej Prawicy triumfował we wszystkich wyborach od 2014 roku, kiedy to zwyciężył w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Zapytaliśmy polityków o to, co ich zdaniem powinna zmienić opozycja w swoich działaniach i metodach prowadzenia polityki po kolejnych przegranych wyborach z Prawem i Sprawiedliwością.

Andrzej Szejna, poseł Sojuszu Lewicy Demokratycznej - Nowej Lewicy:

Mówię teraz w imieniu Nowej Lewicy. Na pewno powinniśmy zwrócić się do wszystkich tych Polaków, którzy nadal w Polsce czują się niezaopiekowani, bo głosowanie szczególnie w terenach wiejskich za prezydentem Andrzejem Dudą, za Prawem i Sprawiedliwością, jest bardziej na zasadzie z powodu wszystkich obietnic, które rząd, prezydent Duda i premier Morawiecki składali, a nie w podziękowaniu za jakieś szczątkowe programy socjalne. Niestety te obietnice częstokroć nie są dotrzymywane. My jako Lewica musimy przede wszystkim realizować swój program społeczny, program wsparcia gospodarczego, program obrony miejsc pracy i przedsiębiorców, bo przecież niedługo będziemy mieli do czynienia z kryzysem i wzrostem bezrobocia. Natomiast to były też inne wybory i one dotyczyły głosowania na kandydata, a nie tylko na program. Wynik pana prezydenta Andrzeja Dudy, jako urzędującego prezydenta, jest wynikiem, którego serdecznie gratuluję, bo jest to zwycięstwo, ale też chcę powiedzieć, że ten wynik dzieli Polskę na pół. To pytanie "co dalej" nie jest skierowane tylko do opozycji, ale także do partii rządzącej, bo połowa Polski poparła koncepcję pana Andrzeja Dudy, a połowa się jej sprzeciwiła.

Władysław Teofil Bartoszewski, poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego - Koalicji Polskiej:

Ta sprawa z pewnością będzie obiektem szerokiej analizy wszystkich partii, które się znajdują w opozycji, bo ewidentnie największa partia opozycyjna po raz kolejny przegrała wybory. Myślę, że to będzie również przedmiotem refleksji w Platformie Obywatelskiej, czy Koalicji Obywatelskiej. Widzę, że niektórzy komentatorzy na gorąco już twierdzą, że gdyby wszyscy wyborcy, którzy w pierwszej turze głosowali na pana Szymona Hołownię, na Władysława Kosiniaka-Kamysza i na pana Roberta Biedronia, zagłosowali za panem Trzaskowskim, to by wygrał. To jest nierealistyczne oczekiwanie, żeby absolutnie wszyscy wyborcy głosowali na kogoś, kogo nie chcieli w pierwszej turze. Nie jest rzeczą bezpodstawną, że wszystkie sondaże przed pierwszą turą wskazywały, że gdyby to Kosiniak-Kamysz stanął przeciwko prezydentowi Dudzie, to miał jedyny szanse na wygranie tych wyborów. Oczywiście nie dostał się do drugiej tury, wiec można mówić, że to jest bez znaczenia, natomiast faktem jest, że dużo wyborców, którzy głosowali na przykład na pana Hołownię, nie chciało głosować na pana Trzaskowskiego. Trzeba się zastanowić, dlaczego tak się dzieje. W związku z tym ci komentatorzy, którzy mówią, że wszyscy z opozycji mają się połączyć pod berłem pana Trzaskowskiego i pana Platformy i spędzić tak następne trzy lata, chyba są w daleko idącym błędzie.

Katarzyna Piekarska, posłanka Inicjatywy Polskiej - Koalicji Obywatelskiej:

Biorąc pod uwagę, że Trzaskowski miał przeciwko sobie telewizją publiczną, cały rząd, który zaangażował się w kampanię wyborczą i niestety też częściowo Kościół katolicki, to uważam, że ten wynik jest dobry, bo w zasadzie to zwycięstwo nie było miażdżące. Jeszcze przed pandemią wydawało się, że pan prezydent wygra w pierwszej turze, więc trzeba powiedzieć, że łatwo w tej kampanii Rafałowi Trzaskowskiemu nie było. Uważam, że trzeba dalej pracować, dalej rozmawiać. Dobrze, że po tej stronie sceny politycznej pokazał się prawdziwy, pełnokrwisty lider. Myślę, że o Rafale Trzaskowskim można powiedzieć, że to lider na miarę formatu polityka takiego jak Donald Tusk, czy Aleksander Kwaśniewski. To są dużego formatu politycy i na pewno takiego formatu politykiem jest dzisiaj Rafał Trzaskowski, który pokazał swoją klasę, swoje możliwości. Na pewno na wiele pytań musi sobie odpowiedzieć Lewica, której kandydat osiągnął gorszy wynik niż pięć lat temu pani Magdalena Ogórek. Pewnie trzeba będzie też przemyśleć we własnym gronie, co można było zrobić lepiej. Zawsze jest tak, że coś można było zrobić lepiej, ale ponieważ jeździłam w czasie kampanii wyborczej po takich mniejszych miejscowościach, to widziałam, że jest taki entuzjazm, że pojawił się prawdziwy lider i wydaję mi się, że te trzy lata, które są przed nami do następnych wyborów, na pewno powinny być czasem takiej dobrej, ale bardzo ciężkiej pracy wśród ludzi.