Prowadząca red. Katarzyna Gójska zapytała jednego ze swoich gości o słowa rzecznika PO Jana Grabca. - Będziemy wszyscy namawiać prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego, by nie wracał do ratusza na cały etat, ale poświęcił też część swojego życia na arenę ogólnopolską. To bardzo ważne – powiedział dziś polityk opozycji na antenie TOK FM.

- Ze zdumieniem obserwowałem wypowiedź pana rzecznika PO a także komentarze na temat tej wypowiedzi były dosyć szerokie – zaczął Andruszkiewicz. - Z jednej strony niektórzy śmiali się, że rozpoczęła się w PO wewnętrzna akcja topienia Rafała Trzaskowskiego. Bo raczej mu nie pomaga twierdzenie publiczne, że powinien być pół-prezydentem Warszawy. Takim prezydentem na pół etatu. Zdecydowanie mu to nie pomaga wewnątrz Warszawy, wewnątrz Platformy i wśród własnego elektoratu. Natomiast z drugiej strony też widziałam takie opinie, że pan Trzaskowski i tak de facto jest na pół etatu prezydentem [Warszawy], bo rzadko jest w stolicy, słabo się angażuje w sprawy miasta. Takie opinie różne się pojawiają

- relacjonował.

- Platforma Obywatelska powinna jak najszybciej uznać w pełni ten wynik wyborczy. Nie kombinować. PO przegrała te wybory w sposób demokratyczny z PiS i oczywiście panem prezydentem Andrzejem Dudą. I teraz poszukiwanie tutaj winnego, myślę że powinny te poszukiwani być wewnątrz ewentualnie własnego obozu. Słyszę takie zarzuty w stylu, że tutaj jakieś wsparcie było zbyt duże dla pana prezydenta ze strony jednej czy drugiej stacji telewizyjnej. No tylko pamiętajmy, że za panem Rafałem Trzaskowskim stał cały aparat medialny III RP. Wszystkie działające w Polsce media o kapitale zagranicznym praktycznie całą mocą wspierały pana Trzaskowskiego. Widzieliśmy również wiele kampanii nienawiści, skierowane przeciwko panu prezydentowi Andrzejowi Dudzie. Chociaż by w jednym z tabloidów, który w Polsce się ukazuje również o zagranicznym kapitale

- wskazał wiceminister cyfryzacji.

- PO zaczęła poszukiwania winnego porażki poza swoim obrębem. Najbardziej śmieszy mnie takie zrzucenie jej na pana Hołownię, czy na PSL. Jest to o tyle ciekawe, że w kulturze politycznej jest przyjęte tak, że jeżeli poniesie się porażkę, to szuka się przyczyn we własnym obozie politycznym a nie na zewnątrz. To jest dziecinne zachowanie

- ocenił Adam Andruszkiewicz.