Jak wskazał Franke, jeszcze zanim świat usłyszał o koronawirusie, w Unii Europejskiej uzgodniono najbardziej ambitne na świecie limity emisji CO2 dla samochodów.

- Europa ma się stać awangardą postępu na drodze do osiągnięcia mobilności neutralnej klimatycznie. Będzie to jednak wymagało olbrzymich nakładów finansowych, którym musi podołać europejski przemysł motoryzacyjny, cierpiący obecnie z powodu pandemii

 - zaznaczył.

- Pojawiały się jednak głosy, że w świetle obecnego kryzysu spowodowanego COVID-19 ambitne cele i związane z tym wyzwania dla europejskiego przemysłu motoryzacyjnego powinny zostać odroczone bądź złagodzone

- powiedział.

Jak dodał Franke, trzeba podkreślić, że w trakcie kryzysu popyt na nowe pojazdy spada, co ma ekonomiczne uzasadnienie.

- Ludzie martwiący się o swoją sytuację finansową są mniej skłonni do zakupu nowego pojazdu, a pamiętać trzeba, że pojazdy elektryczne są jak dotąd znacznie droższe od swoich odpowiedników z napędem konwencjonalnym, mają mniejszy zasięg na jednym ładowaniu i nawet w Europie Zachodniej, a nie tylko w Polsce, poziom infrastruktury do ich ładowania nie jest zadowalający

 - wskazał.

- Zatem nawet dopłaty mogą nie spełnić swojej roli. Co zdaje się potwierdzać fakt, że w Polsce wnioski o dofinansowanie zakupu pojazdów elektrycznych nie wyczerpały z miejsca dostępnej, choć w porównaniu z innymi państwami ograniczonej kwotowo puli

- dodał.

Jak ocenił, zarówno obecna sytuacja przemysłu europejskiego jak i nastroje społeczne zniechęcające do inwestycji w nowe pojazdy, mogą pokrzyżować ambitne plany klimatyczne Europy.

Przypomniał jednocześnie, że Komisja Europejska uważa, że konsekwentne realizowanie Europejskiego Zielonego Ładu jest najlepszym sposobem na odbudowanie unijnego przemysłu i krajowych gospodarek.

- Także państwa członkowskie takie jak: Hiszpania czy Niemcy w swoich planach pomocy branży motoryzacyjnej promują napędy zero i niskoemisyjne. Jest to więc teoretycznie szansa na rozwój elektromobilności i innych zielonych technologii jak np. wodorowych

- zaznaczył.

Według szefa SDCM, tylko w ten sposób do 2050 roku możliwe będzie osiągnięcie zerowego poziomu emisji gazów cieplarnianych. Jak zaznaczył, również w Polsce pojawiły się programy dofinansowania zakupu samochodów elektrycznych dla osób fizycznych, przedsiębiorców oraz taksówkarzy. Wnioski można składać jeszcze do 31 lipca.

Stowarzyszenie Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych tworzy 154 firm przemysłu i rynku części motoryzacyjnych, zatrudniających 300 tys. pracowników. SDCM należy do największych europejskich organizacji związanych z sektorem części motoryzacyjnych – CLEPA i FIGIEFA.