15 maja zarząd PO jednogłośnie zaakceptował kandydaturę prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego na prezydenta po tym, jak zrezygnowała z kandydowania Małgorzata Kidawa-Błońska. Trzaskowski zapowiadał, że mimo kandydowania nadal będzie zarządzał Warszawą, również zdalnie. "W momencie, kiedy będzie taki dzień, kiedy będę poza Warszawą, wtedy będę brał urlop" - zapewniał 17 maja.

Polska Agencja Prasowa zapytała w związku z tym ratusz, ile dni wolnych miał prezydent, odkąd został kandydatem. W odpowiedzi rzeczniczka ratusza podała, że od tego dnia do 9 lipca Trzaskowski miał 18 dni usprawiedliwionych nieobecności. Dni roboczych od 15 maja było 40.

Kilka dni po tym, jak ogłoszono jego start w wyborach prezydenckich, prezydent stolicy odwiedził województwa kujawsko-pomorskie, pomorskie i zachodniopomorskie, gdzie spotykał się m.in. z burmistrzami tamtejszych gmin, a także samorządowcami przygranicznymi. Jeszcze w maju Trzaskowski złożył wizytę w Lubuskiem i Wielkopolsce, a w Poznaniu wygłosił przemówienie na placu Wolności.

3 czerwca, gdy marszałek Elżbieta Witek zarządziła wybory, rozpoczęła się zbiórka podpisów poparcia pod jego kandydaturą. W jej czasie odwiedzał miejscowości w województwach świętokrzyskim i małopolskim. 9 czerwca złożył w PKW 1,6 mln podpisów. Przez kolejne dni Trzaskowski odwiedzał miejscowości w województwach łódzkim, śląskim, opolskim, dolnośląskim, mazowieckim, kujawsko-pomorskim, warmińsko-mazurskim, podlaskim, lubelskim i podkarpackim.

Trzaskowski w tym czasie w Warszawie brał udział m.in. w niektórych konferencjach poświęconych sprawom miasta, czy w uroczystościach z okazji 30-lecia samorządu. W innych sprawach zastępowali go wiceprezydenci. Trzaskowskiego nie było np. na konferencji, na której poinformowano o blokadzie ponad 345 mln złotych planowanych wydatków budżetowych, a zarządzenie w tej sprawie w jego imieniu podpisała wiceprezydent Renata Kaznowska.

25 czerwca prezydent miasta zrezygnował z wizyt na Mazowszu i - jak informował ratusz - przerwał urlop. W Warszawie doszło wtedy do tragicznego wypadku na moście Grota-Roweckiego. Miejski autobus uderzył w barierki, spadł z wiaduktu i zawisł nad Wisłostradą. Zginęła pasażerka, a ok. 20 innych zostało rannych. Kierowca pracujący dla prywatnego przewoźnika był pod wpływem amfetaminy, usłyszał zarzuty i trafił do aresztu. Trzaskowski przyjechał na miejsce zdarzenia i rozmawiał ze służbami oraz uczestnikami wypadku.

Następnego dnia przypadał piątek przed ciszą wyborczą w związku z I turą wyborów. Trzaskowski odwiedzał Mazowsze, m.in. Płońsk i podwarszawskie gminy. 28 czerwca wyniki I tury poznał na wieczorze wyborczym na Powiślu w Warszawie. Do II tury trafił wraz z ubiegającym się o reelekcję prezydentem Andrzejem Dudą. Prezydent dostał 43,5 proc. głosów, a Trzaskowski - 30,46 proc.

W poniedziałek po głosowaniu Trzaskowski ruszył w trasę po Mazowszu i Kujawsko-Pomorskiem. Przez kolejne dni odwiedzał różne miasta i gminy w województwach pomorskim, zachodniopomorskim, wielkopolskim, śląskim, opolskim, dolnośląskim i lubuskim.

Ten piątek, ostatni dzień kampanii, poprzedzający ciszę wyborczą w związku z rozstrzygającą II turą, kandydat KO spędza na Dolnym Śląsku, Opolszczyźnie i na Śląsku. Finał miejsce mieć będzie w Rybniku, który jest rodzinnym miastem żony Trzaskowskiego, Małgorzaty.