Zauważa on, że przedłużająca się epidemia i zamrożenie ruchu pielgrzymkowego bardzo dotkliwie odbija się na sytuacji gospodarczej. Wiele rodzin od kilku już miesięcy nie ma żadnych dochodów. Co gorsza, w Palestynie czy Jordanii, w przeciwieństwie do Izraela, nie istnieją świadczenia socjalne, ludzie są pozostawieni samym sobie. W takiej sytuacji Kościół robi wszystko, co w jego mocy - zapewnia abp Pizzaballa. Z pomocą rycerzy Bożego Grobu w Jerozolimie, Palestynie i Jordanii otwarto punkty pierwszej pomocy, gdzie można otrzymać żywność i lekarstwa.

Smutkiem napawa również fakt, że bardzo często liturgie nadal muszą być sprawowane za pośrednictwem internetu - mówi administrator apostolski łacińskiego patriarchatu Jerozolimy.

- Jesteśmy na Wschodzie. A na Wschodzie Kościół jest jeszcze bardzo tradycyjny, w najpiękniejszym tego słowa znaczeniu. Udział wiernych w liturgii jest bardzo głęboki. I dlatego jednym z największych problemów chrześcijańskich rodzin w Ziemi Świętej jest brak możliwości udziału w liturgii. Nasi kapłani promują więc alternatywne formy modlitwy prowadzone przez głowę rodziny, po uprzednim przygotowaniu przez księży. Ojcowie rodzin roznoszą też Komunię świętą, zwłaszcza tam, gdzie kapłani nie mogą dotrzeć

- powiedział Radiu Watykańskiemu abp Pierbattista Pizzaballa.

- W tym momencie modlitwa jest podstawową formą wsparcia ludzkiego i duchowego, źródłem nadziei. Pamiętajmy, że my żyjemy w Ziemi Zmartwychwstania. To tutaj zmartwychwstał Jezus. Dlatego musimy zachować paschalną wizję życia. Jest w niej zarówno krzyż, jak i zmartwychwstanie. Dlatego modlitwa, stanie przed Panem to nasz chleb powszedni, którego potrzebujemy równie mocno, jak chleba zwyczajnego.

Zwierzchnik łacińskiego patriarchatu Jerozolimy dodał, że silnym znakiem nadziei są święcenia kapłańskie. W tym roku Ziemia Święta otrzymała 11 nowych kapłanów i 18 diakonów. Te powołania pokazują, że Bóg nam błogosławi - podkreślił abp Pizzaballa.