W "Rozmowach Niedokończonych" Telewizji Trwam Jarosław Kaczyński zapytany został, jaka jest stawka niedzielnej drugiej tury wyborów prezydenckich pomiędzy Andrzejem Dudą a Rafałem Trzaskowskim. 

- Ta najwyższa stawka to stawka odnosząca się do naszej cywilizacji, naszej kultury. Ci, którzy prą do władzy w wyborach prezydenckich to są ludzie, którzy kwestionują to wszystko co jest naszą tradycją. Mają obyczaj w trakcie kampanii wyborczej próbować wmawiać, że jest inaczej, przecząc temu co bardzo niedawno mówili, ale te fakty są niepodważalne 

- powiedział prezes PiS. 

Jarosław Kaczyński wymieniał także kolejne kwestie, o które gra toczyć się będzie 12 lipca.

- Mamy też kwestię polityki społecznej - czy ma wspierać rodzinę, tych, którzy znajdują się w trudniejszej sytuacji czy też ma w gruncie rzeczy otwierać drogę dla tych, którzy chcą się szybko wzbogacić i nie mają żadnych oporów, żadnych zasad? Oczywiście łagodzono to kiedyś zabiegami socjotechnicznymi, ale o polityce prospołecznej nie było mowy, mówiono, że nie ma na to pieniędzy, że doprowadzi to do "nowej Grecji" w Europie (...) To stawka tych wyborów, mogą sobie mówić wszystko, ale wiadomo, że nie dotrzymują słowa

- mówił, wskazując na Koalicję Obywatelską. 

Kaczyński wskazał także, że przeciwnicy polityczni PiS często traktują Polskę jako "dodatek do Niemiec".

- Lotnisko w Berlinie jest dobrym przykładem, tu jest to zasadnicza różnica. Odnosi się do godności narodowej. My chcemy być wielkim europejskim narodem, oni nie chcą. Bo wiedzą, że jak będziemy wielkim europejskim narodem to ta "elita" nie będzie miała nic do powiedzenia. Jeżeli będziemy dążyli do siły i wielkości na tę naszą miarę, to wtedy będą rządzili tacy lub inni, ale to będą polscy patrioci, którzy Polsce i Polakom dobrze życzą, nie w ramach szaleństwa ideologicznego

- powiedział szef PiS.