Proceder wykradania zwłok osób, które wcześniej chorowały na Covid-19, staje się coraz bardziej powszechny w Indonezji. Zwyczaje religijne wchodzą w konflikt z przepisami sanitarno-epidemiologicznymi i przeważnie biorą nad nimi górę – informuje Associated Press.

Żadne akcje uświadamiające i propagandowe nie przynoszą efektu.
- przyznał w rozmowie z AP szef sztabu kryzysowego ds. Covid-19 Doni Monardo.
Zapowiedział, że władze podejmą rozmowy z przywódcami religijnymi wspólnoty islamskiej, aby wspólnie znaleźć sposób rozwiązania tego problemu.

Zgodnie z nakazami religii ciało zmarłego muzułmanina powinno zostać złożone w ziemi w ciągu co najmniej 24 godzin od chwili zgonu. Nieboszczyk powinien być pogrzebany bez trumny, ułożony na prawym boku z twarzą zwróconą ku Mekce. Przed pochówkiem rodzina obmywa ciało wodą z mydłem i skrapia wonnościami, a następnie owija je w całun.

Wierni, których nauczycielem duchowym był 49-letni mułła Muhammad Yunus, postanowili zapewnić mu taki zgodny ze zwyczajami pochówek. Stawili się w szpitalu w Makassar już w 30 minut od chwili zgonu mułły i po sterroryzowaniu personelu medycznego zabrali jego ciało.

Nie wierzyli, że mułła był ofiarą koronawirusa. Ich zdaniem nie wchodziło to w grę, „ponieważ w kontaktach z wiernymi zawsze przestrzegał zasad dystansowania społecznego, nosił maseczkę, a także często dezynfekował ręce”.

Spośród 13 mężczyzn zatrzymanych w związku z wykradzeniem ciała mułły Yunasa, aż pięciu uległo zakażeniu. W ocenie policji mężczyźni zarazili się, transportując wykradzione zwłoki.

Incydent w szpitalu na wyspie Celebes nie jest odosobniony. Do podobnych sytuacji dochodziło również we wschodniej części Jawy.

Zgodnie z obowiązującymi w Indonezji przepisami epidemiologicznymi obowiązuje zakaz organizowania pogrzebów według tradycyjnego scenariusza. Rodzina może jedynie obserwować złożenie ciała do ziemi z oddali; sam rytuał pochówku jest skrócony do niezbędnego minimum.

Stanowiąca blisko 87 proc. muzułmańska ludność Indonezji nie chce jednak odstępować od tradycyjnych zwyczajów i nie bacząc na ryzyko oraz ostrzeżenia służb sanitarno-epidemiologicznych, podejmuje próby wypełnienia nakazów religijnych.

To, co zrobiliśmy, było dobre w oczach Boga, choć godne potępienia z punktu widzenia prawa.
- zaznaczył w swych zeznaniach na policji jeden z uczestników akcji wykradzenia zwłok mułły Yunusa, niejaki Ramli.

Tymczasem, w czwartek w Indonezji został pobity rekord dobowej liczby nowych zakażeń. Rzecznik ministerstwa zdrowia Achmad Yurianto poinformował o 2657 zakażeniach koronawirusem w ciągu ostatniej doby i 58 ofiarach śmiertelnych.

W sumie z powodu Covid-19 w Indonezji zmarło już 3417 osób. Liczba wszystkich zakażeń wynosi 70 736. Licząca ponad 273,5 mln mieszkańców Indonezja jest najbardziej dotkniętym epidemią krajem w Azji Południowo-Wschodniej.

Mimo wzrostowej tendencji, jeśli chodzi o dobowy przyrost zakażeń, władze postanowiły częściowo znieść ograniczenia wprowadzone w związku ze stanem zagrożenia epidemiologicznego.

W czwartek zniesienie większości restrykcji ogłosiły władze regionalne Bali. Ma to przyciągnąć turystów do odwiedzania wyspy. Ponownie zostały otwarte hotele, restauracje oraz plaże. Obowiązuje jednak cały szereg ograniczeń, jeśli chodzi o przestrzeganie odległości i noszenie maseczek. Ponadto, w związku z ciągle obowiązującym zawieszeniem lotów i rejsów morskich Bali mogą odwiedzać wyłącznie mieszkańcy wyspy, a jest ich w sumie 4 mln.

Szef rządu regionalnego Wayan Koster zapowiedział, że turyści z innych części Indonezji będą mogli przybywać na Bali począwszy od 31 lipca. Turyści z zagranicy będą mogli zaś przyjeżdżać dopiero po 11 września.