Wojskowe Biuro Historyczne nie zgadza się z tezami zawartymi w uzasadnieniu postanowienia o umorzeniu śledztwa przez Oddziałową Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu - IPN w Warszawie.

– podkreśliło WBH w komunikacie z 3 lipca, który zamieściło m.in. w środę na Twitterze.

Wojskowe Biuro Historyczne, w którego zasobach znajdują się dawne archiwa wojskowe, podało, że komunikat odnosi się do postanowienia o umorzeniu śledztwa – wydanego pod koniec czerwca przez prokuratora IPN Tomasza Stadnickiego – dotyczącego bezprawnego niszczenia dokumentów wytworzonych przez wojskowe organy bezpieczeństwa państwa, które podlegały przekazaniu do Archiwum IPN. Postępowanie to prowadzono z zawiadomienia dyrektora WBH Sławomira Cenckiewicza.

Kwestionujemy zwłaszcza faktyczne niezakwalifikowanie jednostek archiwalnych oznaczonych w spisach i protokołach brakowania jako wytworzone m.in. przez Zarząd II SG i Wojskową Służbę Wewnętrzną do akt organów bezpieczeństwa państwa podlegających obowiązkowi przekazania ich do archiwum IPN.

– wskazało WBH.

W ocenie WBH, które wysłało zażalenie dotyczące umorzenia, treść uzasadnienia i przewijająca się w nim teza o braku danych uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa nie znajduje odzwierciedlenia w stanie faktycznym i zebranej dokumentacji.

Wojskowe Biuro Historyczne zwróciło też uwagę, że bezprawność niszczenia dokumentacji organów bezpieczeństwa państwa (wojskowych i cywilnych) była oczywista, a ponadto była też nierzadko potwierdzona własnoręcznymi podpisami członków powołanych w tym celu komisji archiwalnych. Wybrakowane materiały miały - w naszej ocenie - zarówno znaczenie historyczne, jak również stanowiły informacje ważne z punktu widzenia bezpieczeństwa - zaznaczono.

Sprawa niszczenia dokumentów w archiwach wojskowych trafiła do pionu śledczego IPN w Warszawie. Wojskowe Biuro Historyczne informowało wówczas o licznych przypadkach bezprawnego niszczenia akt w archiwach wojskowych w Gdyni, Nowym Dworze Mazowieckim i Rembertowie. Do zniszczeń - mimo ustawy o IPN, która tego zabrania - m.in. dokumentów organów bezpieczeństwa PRL dochodziło w latach 2000-09, a nawet w 2013 r. Wśród bezpowrotnie zniszczonych dokumentów znalazły się m.in. groźby kierowane pod adresem premiera Jana Olszewskiego w latach 2005-06. W ocenie archiwistów WBH skala zniszczeń okazała się gigantyczna i obejmuje nawet miliony dokumentów.

Stanowisko w sprawie niszczenia akt w wojskowych archiwach ogłosiło wówczas również Kolegium IPN, które wyraziło głębokie zaniepokojenie utratą przez państwo polskie bezcennych z punktu widzenia badań naukowych i archiwalnych materiałów dotyczących działalności organów bezpieczeństwa PRL. Kolegium IPN jednocześnie wyraziło oczekiwanie, że postępowanie karne, jakie zostanie przeprowadzone w sprawie przez prokuratorów pionu śledczego IPN, będzie miało charakter priorytetowy i doprowadzi do wszechstronnego wyjaśnienia wszelkich okoliczności sprawy, a osoby winne zostaną pociągnięte do odpowiedzialności.

Ponadto Kolegium IPN zaapelowało o osobisty nadzór nad śledztwem ze strony Prokuratora Generalnego - Ministra Sprawiedliwości.