Niezawodny twitterowicz PikuśPOL wyszperał w odmętach internetu nagranie z sesji konferencji NETmundial, na której występował w 2014 r. Rafał Trzaskowski. W związku z tym bijemy się w piersi - pisaliśmy, że przemówienie ówczesnego ministra cyfryzacji trwało 30 minut, tymczasem okazało się, że... 3 minuty i 21 sekund. Przypomnijmy: Trzaskowski był w Brazylii przez 6 dni, a jego niemal tygodniowy pobyt w Sao Paulo wraz z doradczynią i jeszcze jednym urzędnikiem w pięciogwiazdkowym hotelu kosztował podatników ponad 60 tys. zł!


Z kolei sam Trzaskowski chwalił się swoją „analizą” pod wdzięcznym tytułem „NETMundial. Gra o przyszłość świata 2.0”. Jak ujawniliśmy kilka dni temu na łamach portalu niezalezna.pl, do wyjaśnienia tak złożonego tematu Trzaskowskiemu wystarczyło niespełna 300 słów – mniej więcej z tylu składa się jego artykuł. Tak dla jasności – to około pół strony tekstu na kartce A4.


 
Rafał Trzaskowski tak uzasadniał swoją obecność w Brazylii:

Choć wydaje się, że Internet rozwijał się do tej pory “sam”, tak nie jest. Sieć jest zarządzana na różnych poziomach – od czysto technicznych po prawne (wynikające z konfliktów politycznych, różnie pojmowanych zagrożeń bezpieczeństwa, przetwarzania danych itd). Reguły dotyczące tego zarządzania mają zawsze konsekwencje globalne – taka jest natura współczesnej telekomunikacji. Dlatego udział i zabieranie głosu na takich forach jak spotkanie w Sao Paulo, jest sposobem na promowanie wartości i wpływanie na kształt rozwiązań, które bezpośrednio będą dotyczyć obywateli Polski. Stąd moja obecność

- czytamy.

Ale przyjęty na konferencji dokument był ostro krytykowany przez przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego, którzy nie byli mocno niezadowoleni z ostatecznego brzmienia dokumentu końcowego i podkreślali, że brakuje w nim zapisów o neutralności sieci, a te o prywatności są po prostu za słabe.

Ponadto słowa ministra w rządzie PO - straszącego inwigilacją, ograniczeniami i fragmentacją sieci niedługo po protestach w sprawie ACTA, które przetoczyły się przez nasz kraj, to dość surrealistyczne doświadczenie. Zwłaszcza, gdy dodamy do tego fakt, że znaczna część eurodeputowanych jego macierzystej formacji zaledwie kilka lat później opowiedziała się za kontrowersyjnymi zapisami tzw. ACTA2.

W 2019 roku kraje członkowskie, Parlament Europejski i Komisja Europejska porozumiały się w Strasburgu w sprawie kontrowersyjnych regulacji dotyczących prawa autorskiego. Negocjacje trwały ponad 7 godzin.


 
Parlament Europejski stosunkiem głosów 348 „za” do 274 „przeciw” przy 36 „wstrzymujących się” przyjął ACTA2 wraz z najbardziej kontrowersyjnymi art 11 i 13. To początek prewencyjnej cenzury i możliwego ograniczenia wolności w Internecie.

- ostrzegał w 2019 roku nie Rafał Trzaskowski, lecz europoseł PiS Tomasz Poręba.