W ubiegłym tygodniu "Rzeczpospolita" podała, że pod koniec swojej kadencji prezydent Andrzej Duda dokonał kilku ułaskawień. Jak napisała gazeta, 14 marca prezydent ułaskawił aż siedem osób, w tym skazaną "za zgwałcenie małoletniego krewnego". Akt łaski dotyczył uchylenia zakazu kontaktowania się i zbliżania do ofiar.

Arkadiusz Myrcha podczas konferencji prasowej przed gmachem Ministerstwa Sprawiedliwości podkreślił, że występuje "w imieniu milionów Polaków, którzy zadają sobie codziennie pytanie, jak to możliwe, że w Polsce, w wielkim kraju europejskim, w XXI wieku, ofiara pedofila zostaje pozostawiona sama sobie i musi występować do prezydenta kraju o ułaskawienie oprawcy z przyczyn ekonomicznych".

Jak pisze wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski, resort przygotował do wglądu posłom Koalicji Obywatelskiej pierwszą partię dokumentów dotyczących Funduszu Sprawiedliwości. Pochodzą one z lat 2012-2015, a więc z okresu, w którym pokrzywdzone kobiety najbardziej potrzebowały pomocy. Był to czas, w którym toczyło się postępowanie w tej sprawie i doszło do prawomocnego skazania.

Ministerstwo Sprawiedliwości wyciąga pomocną dłoń

O sprawie postanowiliśmy porozmawiać z rzecznik Ministerstwa Sprawiedliwości Agnieszką Borowską. Poinformowała nas, że - na kanwie dyskusji o potrzebie testowania kierowców komunikacji na obecność środków odurzających - resort wyszedł naprzeciw oczekiwaniom samorządu warszawskiego. Propozycja miała być dziś przekazana posłom Koalicji Obywatelskiej, którzy... nie przyszli na zapowiadaną kontrolę.

- Fundusz Sprawiedliwości ma kilka obszarów działalności. Przede wszystkim pomoc osobom pokrzywdzonym, ale też przeciwdziałanie przestępstwom. Mieliśmy w Warszawie bardzo niebezpieczne sytuacje (ostatnie wypadki autobusów stołecznej komunikacji miejskiej - red.). W związku z tym zaproponowaliśmy panu prezydentowi Rafałowi Trzaskowskiemu, aby zawnioskował o narkotesty dla kierowców komunikacji miejskiej. Byłoby to duże zabezpieczenie dla pasażerów

- powiedziała portalowi Niezalezna.pl Agnieszka Borowska.

Przyznała, że „zamiast atakować Fundusz Sprawiedliwości, należałoby z niego po prostu korzystać”. - To jest wezwanie do pana prezydenta (Trzaskowskiego - red.). Chcieliśmy je dziś przekazać posłom Koalicji Obywatelskiej; ci jednak się nie pojawili. Każdy samorząd może wnioskować również o takie środki - powiedziała.

- To są fundusze celowe, mają podstawę prawną. Nie można odbierać im wiarygodności. Te środki służą ludziom. Trzeba umieć po nie sięgnąć - mówiła dalej.

Na pytanie, czy pojawiła się już jakakolwiek odpowiedź ze strony warszawskiego ratusza, rzecznik resortu przyznała, że „nie”. - Prawdopodobnie ta informacja jeszcze nie dotarła. Posłowie Koalicji Obywatelskiej nie przyszli, co -swoją drogą- uważamy za niegrzeczne wobec urzędników, którzy się napracowali. Nie wiemy dlaczego posłowie zrezygnowali z wizyty w Ministerstwie Sprawiedliwości

- oceniła rzecznik MS.

Przyznała na koniec, że wnioskowanie o środki jest dziecinnie proste. - Musi spełniać jedynie pewne kryteria określone w rozporządzeniu - oceniła.

Fundusz Sprawiedliwości - wystarczająco sprawiedliwy za poprzedniego rządu?

Wiceszef resortu sprawiedliwości Marcin Romanowski podkreśla, że za rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, środki przekazywane dla osób pokrzywdzonych przestępstwem były nieproporcjonalnie mniejsze od obecnych.

„W 2012 r. organizacje pożytku publicznego otrzymały z Funduszu na pomoc ofiarom przestępstw 1,6 mln zł, w 2013 - 10,3 mln zł, w 2014 - 15,6 mln zł, a w 2015 - 16,3 mln zł

- streszcza wiceminister.

Dziś sytuacja finansowa pokrzywdzonych przestępstwem jest nieporównanie lepsza. „W 2016 roku tylko na pomoc świadczoną przez ośrodki dla pokrzywdzonych przestępstwem przeznaczono 19,7 mln zł, w 2017 - 16,4 mln zł, w 2018 - 25,3 mln zł, w 2019 - 75 mln zł, a w 2020 r. (tylko do końca maja) - już 70 mln zł” - czytamy.

W 2019 roku kwota przeznaczona na pomoc za pośrednictwem ośrodków dla pokrzywdzonych przestępstwem wzrosła ponad czterdziestokrotnie w porównaniu do roku 2012, kiedy rządziła Platforma.

Kto dołki kopie…

Jak czytamy w oświadczeniu, „Prokuratura Rejonowa w Poznaniu prowadzi postępowanie w sprawie nieprawidłowości w Funduszu w latach 2012-2015, co dowodzi, że to właśnie w okresie rządów PO gospodarowano środkami Funduszu w sposób budzący wątpliwości organów ścigania”.

Dalej Romanowski wyszczególnia, że „powstała ogólnopolska sieć punktów pomocy - 351 miejsc w całym kraju, gdzie mogą zgłaszać się poszkodowani”.

„Umożliwiony został również kontakt za pośrednictwem internetu i infolinii, co dodatkowo wpłynęło na wzmocnienie bezpieczeństwa zwłaszcza ofiar przemocy domowej”

- czytamy dalej.

Resort konkluduje, że ataki na Fundusz Sprawiedliwości i Ministerstwo Sprawiedliwości ze strony polityków KO to „brudna kampania wyborcza”. Apeluje też do redakcji „Gazety Wyborczej”, by nie kłamała, jakoby za 24 mln zł -z Funduszu Sprawiedliwości- zakupiono 3 tys. kamizelek odblaskowych dla dzieci, a więc koszt jednej kamizelki musiałby wynosić 8 tys. zł.