Naukowcy z Politechniki Śląskiej wspólnie ze specjalistami ze Szpitala Specjalistycznego nr 1 w Bytomiu pracują nad internetowym systemem, który pozwoli wstępnie wykluczyć COVID-19 u osób, które podejrzewają u siebie zachorowanie, ale nie mają objawów COVID-19.

Celem projektu jest zapewnienie narzędzia dostępnego online i umożliwiającego szybkie wyodrębnienie osób rzeczywiście zakażonych koronawirusem. Z inteligentnego systemu oceny ryzyka skorzystają zarówno pacjenci, jak i lekarze. Naukowcy mają nadzieję, że dzięki niemu zmaleje liczba osób, które kierują się do szpitali zakaźnych, błędnie rozpoznając symptomy.

Robocza nazwa systemu to DECODE (a ang. Data drivEn COVID-19 DEtection). Algorytm diagnostyczny tworzony jest w oparciu o takie dane, jak wiek, płeć, objawy kliniczne, choroby współistniejące, wywiad z pacjentem i inne czynniki ryzyka zakażenia SARS-CoV-2. Mógłby on posłużyć pacjentom lub lekarzom różnej specjalności w szybszym zdiagnozowaniu lub wykluczeniu zakażenia koronawirusem.

- wyjaśnia kierownik Oddziału Obserwacyjno-Zakaźnego i Hepatologii Szpitala Specjalistycznego nr 1 w Bytomiu dr hab. Jerzy Jaroszewicz.

Aby zmaksymalizować skuteczność algorytmu, twórcy zwiększyli liczbę sprawdzanych przez niego wartości.

Podobne serwisy zostały już opracowane, ale zadają one np. tylko trzy pytania, te najważniejsze, dotyczące temperatury, duszności i kaszlu. To tymczasem – jak sprawdziliśmy – nie zawsze jest objawem COVID-19, jeśli np. równolegle panuje grypa. Rozszerzyliśmy ten zakres o bardziej szczegółowe pytania, np. o objawy neurologiczne. Takich cech diagnostycznych jest dziewięć. Potem pytamy o choroby współistniejące.

- dodał prof. Marek Sikora z Politechniki Śląskiej.

Algorytm nie ma zastąpić lekarza, testów molekularnych PCR czy badań radiologicznych, ale może pomóc w optymalizacji ich wykonywania. Ma być na bieżąco aktualizowany i dostosowany do uwarunkowań lokalnych, takich jak np. różne objawy na różnym terenie.

Twórcy systemu przyznają, że przed nimi jeszcze wiele analiz i pracy.

Aby kalkulator ryzyka był jak najlepszy, musimy dostarczyć jak największą liczbę danych od chorych z różnych lokalizacji, dlatego zachęcamy inne szpitale do udziału w tym projekcie. Mamy nadzieję, że wstępna wersja będzie gotowa jeszcze przed spodziewanym wzrostem zachorowań we wrześniu.

- deklaruje dr hab. Jerzy Jaroszewicz.