Teresa Wargocka, posłanka Prawa i Sprawiedliwości: 

To jest bardzo dobry pomysł i bardzo się cieszę, że on padł w kampanii wyborczej. Wskutek takich pokrętnych tłumaczeń pana Rafała Trzaskowskiego i całej Platformy Obywatelskiej, co do tego, jaki jest ich stosunek do adopcji dzieci przez pary jednopłciowe, wiemy, że taka poprawka w konstytucji zamknie tę drogę. Nie będzie możliwe, żeby przy zmianie partii rządzącej w Sejmie, zwykłą większością głosów taką zmianę wprowadzić. To jest bardzo dobry ruch, bardzo potrzebny, w sytuacji, kiedy naprawdę nie mamy podstaw, aby wierzyć Platformie Obywatelskiej, że nie ma takich docelowo zamiarów. Platforma Obywatelska skręciła na lewo, to nie jest partia o wartościach konserwatywnych.

Jakub Kulesza, poseł Konfederacji: 

Na tę propozycję patrzę, jak na propozycję cynicznego polityka, który o konserwatyzmie przypomina sobie dopiero w kampanii wyborczej. Projekt zmiany w konstytucji musi odleżeć w Sejmie minimum 60 dni, później musi leżeć 30 dni w Senacie. Gdyby prezydent chciałby mieć jakikolwiek wpływ na przeforsowanie tego projektu, przy założeniu, że udałoby się znaleźć 2/3 w Sejmie, to złożyłby go w lutym, bo wtedy zdążyłby go jeszcze podpisać. Jeśli składa go na kilka dni przed drugą wyborów, na miesiąc przed zakończeniem swojej kadencji, to robi to w sposób cyniczny. Nie robi tego, kiedy ma to wpływ, tylko wtedy kiedy jest mu to potrzebne na użytek wewnętrzny. To tylko jeden z przykładów na działania PiS-u związanymi z różnymi inicjatywami konserwatywnymi.

Sławomir Potapowicz, warszawski radny Nowoczesnej:

Przede wszystkim jakiekolwiek zmiany konstytucji przy prezydencie, który miał bardzo poważne problemy z realizacją konstytucji, wydają mi się dość karkołomne. Traktuję tę propozycję prezydenta Andrzeja Dudy, tylko jako kampanijną wydmuszkę i odwracanie się od realnych problemów, jakimi żyje dzisiaj Polska i Polacy. W związku z tym, jeżeli prezydent chce przenosić dyskusje na tematy światopoglądowe, szczując na siebie obywateli, to jest to moim zdaniem droga, która nie doprowadzi prezydenta do sukcesu, a wręcz przeciwnie. Pan prezydent skupia się na problemach, które w polskim społeczeństwie nie funkcjonują, bądź nie stanowią istotnego problemu. Wolałbym, żeby pan prezydent Duda gotów był do rozmowy na przykład na temat związane ze zmianami klimatycznymi, coraz większym bezrobociem, a nie zajmowaniem się tematami zastępczymi.

Paweł Szramka, poseł Kukiz'15 z Koalicji Polskiej:

Przede wszystkim nie biorę na poważnie żadnej obietnicy pana prezydenta, a już tym bardziej jakichkolwiek zmian konstytucyjnych, bo nie ma on najmniejszej siły przebicia, żeby chociaż rozmawiać o takich zmianach. Miał w tej kadencji okazje do tego, żeby wprowadzić dzień referendalny, za którym bardzo mocno optował, ale nawet jego opcja polityczna na to się nie zgodziła, więc jakie on ma w ogóle podstawy do tego, żeby mówić o tym, że coś będzie chciał zrobić jakiekolwiek zmiany w konstytucji. W ogóle nie ma tematu, jeśli mówi o tym prezydent Andrzej Duda. 

Grzegorz Napieralski, senator Koalicji Obywatelskiej: 

Patrzę na to, jak na typowo kampanijny pomysł pana prezydenta Andrzeja Dudy, niepotrzebny w ogóle. Nie chcę się w ogóle tym zajmować. Mam wrażenie, że pięć lat temu prezydent Komorowski tak samo próbował z referendum dotyczącym jednomandatowych okręgów wyborczych a pięć lat później, prezydent Andrzej Duda próbuje pozyskać, nie wiem jakich wyborców takim zagraniem. Bardzo mi się to nie podoba, niepotrzebne kampanijne zagranie.