W auli Wyższej Szkoły Marketingu i Zarządzania w Lesznie w poniedziałkowy wieczór odbyła się "Arena Prezydencka", podczas której przedstawiciele 20 redakcji ogólnopolskich zadawali pytania kandydatowi KO na prezydenta Polski, Rafałowi Trzaskowskiemu. Wśród obecnych na wydarzeniu dziennikarzy byli także przedstawiciele "Gazety Polskiej" oraz Telewizji Republika.

Zabrakło jednak miejsca dla dziennikarzy lokalnych, leszczyńskich redakcji. 

"Do Leszna Trzaskowski zaprosił przedstawicieli mediów ogólnopolskich: od Gazety Wyborczej do Gazety Polskiej, od TVN do Telewizji Republika. Niestety, szansy na zadawanie pytań nie dostały media lokalne - mogliśmy obserwować spotkanie wraz z publicznością, wyświetlono je bowiem na telebimie"

- czytamy na stronie portalu elka.pl powiązanego z miejscowym Radiem "Elka".

Po sesji pytań w studiu, Trzaskowski spotkał się z zebraną przez aulą publicznością - jak podają media lokalne - "na kilkanaście minut". 

"Warszawka w Wielkopolsce" - skomentowała to na Twitterze posłanka PiS z Wielkopolski, Joanna Lichocka.

Przebieg "Areny Prezydenckiej" także wywołał w mediach społecznościowych wiele komentarzy odnośnie reakcji kandydata PO na część pytań, zwłaszcza od dziennikarzy mediów konserwatywnych.

Trzaskowski nie odpowiedział m.in. na pytanie zadane mu przez Aleksandra Wierzejskiego z TV Republika, zbywając go słowami: "dajmy szansę innym". Dość arogancko kandydat KO odniósł się także do Jacka Liziniewicza z "Gazety Polskiej", który pytał go o dotacje przyznawane przez warszawski ratusz byłej tajnej współpracowniczce SB o pseudonimie "Panna" - Jolancie Gontarczyk vel Lange.

Trzaskowski o Marszu Niepodległości: „Uśmiechnięci patrioci”. Tak odpowiadał na pytanie TV Republika


Trzaskowski o Marszu Niepodległości: „Uśmiechnięci patrioci”. Tak odpowiadał na pytanie TV Republika