Biały nie znaczy biały, czarny znaczy czerwony

  

Umówmy się, drogi Czytelniku, że spiskowa teoria dziejów, tak wyśmiewana przez postępowych mędrków, nawet gdyby była niesłuszna, z jakiegoś powodu wszakże powstała, a powodem tym była skrajna nieufność ciemnego ludu wobec oficjalnej wersji historii podawanej mu przez elity do wyznawania jako jedynie słusznej. Studiowałem niegdyś historię i jak każdy, kto choćby jej liznął, znam dziesiątki przykładów spisków, które zmieniły lub w przypadku sukcesu mogły zmienić losy poszczególnych krajów, a nawet świata. 

Za czasów komuny wszelkie niedobre dla Zachodu wydarzenia – zamordowanie Johna F. Kennedy’ego, krwawe rewolucje wybuchające nagle w odległych zakątkach świata, pacyfistyczne, a w istocie antyamerykańskie ruchy młodzieżowe, niespodziewane zgony emigrantów antykomunistów, próba zabójstwa naszego papieża – instynktownie klasyfikowaliśmy jako wynik działania długiej ręki Kremla i po latach zawsze się okazywało, że mieliśmy rację. No, może z wyjątkiem kompletnie zamotanej sprawy Kennedy’ego, gdzie wszakże sam udział Lee Oswalda, w końcu komunisty, a nawet krótkotrwałego obywatela Związku Sowieckiego, wskazuje przynajmniej na współudział Sowietów.

Czarny w duchu rewolucyjno-marksistowskim

Teraz zatem przyjrzyjmy się zamieszkom w kilku amerykańskich miastach rządzonych przez ichnią lewicę, czyli demokratów, które rozgorzały rzekomo z powodu śmierci czarnoskórego przestępcy w wyniku nazbyt brutalnej interwencji białego policjanta i sine ira et studio zbadajmy kremlowski ślad w całej tej awanturze. Zwrócił mi nań uwagę mój rosyjski przyjaciel ze studiów filmowych w Moskwie, mieszkający od lat w Stanach Zjednoczonych operator Sierioża Moskalow, który wygrzebał w niszowym piśmie konserwatywnym artykuł doktora filozofii Gary’ego Gindlera z 27 czerwca zatytułowany wielce intrygująco: „Rosyjskie korzenie czarnego neomarksizmu” („The Russian Origins of Black Neo-Marxism”) – (wszystkie cytaty w moim tłumaczeniu z angielskiego – JL).

„»Biały« nie oznacza białego. »Biały« w dyskursie radykalnym oznacza każdego człowieka dowolnej rasy, wyznania, narodowości, koloru skóry, płci lub preferencji seksualnych, który przyjmuje kapitalizm, wolny rynek, ograniczony rząd i tradycyjne amerykańskie wartości i kulturę”. Te brednie to kluczowe tezy koncepcji wpływowego amerykańskiego „myśliciela”, byłego profesora Harvardu Noela Ignatieva, zmarłego w ubiegłym roku. Jak wskazuje nazwisko, ten mąciciel umysłów biednych studentów jest pochodzenia rosyjskiego, co nie jest niczym deprecjonującym samo w sobie, ale w tym przypadku daje ciekawe tło jego teoriom, uderzająco przypominającym metody oddziaływania na społeczeństwo charakterystyczne dla ojczyzny Iwana Groźnego, Lenina i towarzysza, pardon, mister Ignatieva. 

Gary Gindler w swoim artykule twierdzi, że stworzył on już dawno całą filozofię działania radykalnego ruchu czarnoskórych w USA. Zasadą numer jeden jest w niej zinterpretowanie pojęcia „czarny” w duchu rewolucyjno-marksistowskim, a każdy, kto się z ideologią lewicy nie zgadza, powinien zostać wyeliminowany. Wedle Ignatieva określenie „czarny” nie odnosi się do poziomu pigmentu w skórze, lecz stopnia asymilacji doktryny marksistowskiej. Zgodnie z tą definicją wielki amerykański znawca ekonomiki rynkowej Thomas Sowell, choć całkiem czarny pod względem koloru skóry, podobnie jak czarnoskóry konserwatywny członek Sądu Najwyższego Clarence Thomas, wcale nie są „czarni”, ponieważ nie wyznają dogmatów marksizmu!

Antifa bardziej „czarna”, bo czerwona

Kimże jest twórca owej nader oryginalnej teorii Noel Ignatiev? Wystarczy odrobinę poskrobać w jego biografii, by wyłoniła się znana od dawna postać klasycznego komunisty, i to już w trzecim pokoleniu. Wnuk opętanych naukami Lenina żydowskich emigrantów (agentów?) z Rosji, sam wstąpił do Komunistycznej Partii Stanów Zjednoczonych w wieku 17 lat, należąc do jej najbardziej radykalnego, skrajnie lewicowego leninowskiego skrzydła. Jak z sarkazmem stwierdza Gindler, najwybitniejszym wkładem Ignatieva w filozofię amerykańską jest następująca jego teza:

„O ile można ostatecznie zachować białe kobiety, to wedle mojego odczucia, jeśli jesteś białym mężczyzną, powinieneś sam się teraz zabić. Jeśli jesteś osobą empatyczną, świadomą społecznie, która uznaje siebie za białego, to powinieneś popełnić samobójstwo”.

Comrade Ignatiev (teraz widać, że określenie „towarzysz” jest jak najbardziej zasadne) i jego uczniowie okazują się jednak dla „białych” łaskawi: nie zamierzają ich hurtem eliminować fizycznie, chcą dać im szansę. Otóż zamierzają przekształcić Stany Zjednoczone w jeden wielki gułag, w którym będą oni reedukowani, aż staną się „czarni”. I tu już jesteśmy blisko wyjaśnienia zadziwiającego na pozór faktu, że na czele zamieszek w amerykańskich miastach z udziałem tłumów czarnoskórych stoją nieliczne, lecz sprawne grupy białych bojówkarzy z lewackiej Antify, notabene założonej w 1923 r. w Niemczech przez stalinowskiego agenta, członka Komitetu Wykonawczego Międzynarodówki Komunistycznej Ernsta Thälmanna, zamordowanego później przez konkurentów z partii narodowosocjalistycznej NSDAP.

Otóż zgodnie z naukami filozofa Ignatieva członkowie dzisiejszej Antify są bardziej „czarni” – bo czerwoni – od niemających jeszcze marksistowskiej świadomości czarnych buntowników. Logiczne, nieprawdaż? Tak przynajmniej uważa liderka głównego organizatora rozruchów, murzyńskiej organizacji BLM (Black Lives Matter) Patrisse Cullors, która bez ogródek stwierdziła, że członkowie tego ruchu są „wyszkolonymi marksistami, którzy czytali Marksa, Lenina i Mao”. Jedni i drudzy dążą do rozpętania wojny domowej na tle rasowym, gdzie pigmentowi „czarni” odegrają oczywiście tylko rolę mięsa armatniego. Albowiem kwintesencją filozofii Ignatieva jest prosta formuła: Rasizm („biały rasizm” rzecz jasna) jest… formą antykomunizmu!

Nadzieja tylko w amerykańskim ciemnogrodzie

Czy może dziwić zatem, że wedle paleokomunisty, jak Gary Gindler określa zjadliwie Ignatieva, mimo żydowskiego pochodzenia nienawidzącego Izraela, również judaizm i chrześcijaństwo są zbrodniczymi „formami antykomunizmu”? 

A skoro wszystkiemu temu winni są „biali”, to w programowym artykule opublikowanym już w 1997 r. w czasopiśmie o wymownym tytule „The Race Traitor” („Zdrajca rasy”!) Ignatiev zaproponował takie oto rozwiązanie problemu: „Celem jest zebranie w całość mniejszości zdeterminowanej, by uczynić niemożliwym dla kogokolwiek bycie »białym«. To strategia kreatywnej prowokacji”.

Gindler tłumaczy to na nasze: pod pojęciem mniejszości Ignatiev rozumie oczywiście grupę płomiennych rewolucjonistów, „kreatywna prowokacja” zaś oznacza zamieszki i akty wandalizmu. Widać tu wyraźną analogię do rewolucji bolszewickiej – do przewrotu komunistycznego w Rosji wykorzystano lumpenproletariat; w Ameryce Ignatiev proponuje użyć w charakterze mięsa armatniego lumpa czarnego. 

Wyłaniający się z tego obraz ideologicznego zidiocenia osiągnął poziom krytyczny – Zachodowi grozi faktyczne, bez żadnej przenośni, samobójstwo. Jedyna nadzieja w prostych, myślących ludziach, zwanych w USA pogardliwie przez lewackie elity „czerwonymi karkami” (rednecks) albo – co w kontekście „antyrasistowskiej” histerii aktualniejsze – „białymi śmieciami” (white trash), a przez naszych lumpów intelektualnych rodzimi rozsądnie myślący przezywani „ciemnogrodem”, „moherami”, „chamami”. Tylko że amerykańskie „chamy” mają swobodny dostęp do broni palnej, potrafią skutecznie zastąpić rozwiązywaną przez lewactwo policję i z pomocą administracji prezydenta Donalda Trumpa z pewnością dadzą sobie radę i oczyszczą dom z „czerwonych śmieci”. Naszą bronią pozostaje tylko słowo, używajmy go z całą mocą, by zawczasu powstrzymać rewolucję zagłady cywilizacji i kultury, której macki sięgają już i do nas. 
Bo może czarnych u nas nie ma, ale za to czerwonych do diabła i trochę!
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts