- Zupełnie mnie ta deklaracja nie emocjonuje

- rozpoczął Tumanowicz, odnosząc się do słów Trzaskowskiego.

Przypomnijmy, że w ostatnim czasie kandydat Koalicji Obywatelskiej złożył szereg zdumiewających zobowiązań. Jednym z nich była chęć udziału w Marszu Niepodległości. - Pójdę w momencie, kiedy będzie gwarancja, że będzie to marsz, który nie będzie wykorzystywany politycznie - przekonywał w TVN24 Trzaskowski.

Z kolei dwa lata temu, kiedy odchodząca wówczas prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz wydała decyzję o zakazie organizacji Marszu Niepodległości, Trzaskowski stwierdził, że nie ma zgody na faszyzm w Warszawie. 

- Pan Rafał Trzaskowski nigdy przyjacielem Marszu Niepodległości nie był. Dziś mamy kampanię wyborczą, w której można powiedzieć dosłownie wszystko. Do „normalności” wrócimy po 12 lipca, kiedy okaże się, że pan Rafał Trzaskowski o nasze głosy już nie musi zabiegać

- mówił wiceprezes stowarzyszenia.

- Marsz Niepodległości gromadzi i jednoczy patriotów, to wspaniałe wydarzenie. Prezydentura nie opiera się jednak na tym, by chodzić tylko w marszach. Należałoby oczekiwać o wiele więcej. W ciągu tej kampanii usłyszymy ogromną ilość obietnic. Te możemy ocenić przez pryzmat ostatnich rządów - przyznał gość Telewizji Republika.

Odnosząc się do deklaracji Andrzeja Dudy ws. zmian w konstytucji dot. ochrony dzieci wskazał, że „to bardzo dobry krok”.

- Przypominam jednak, że to dni kampanii wyborczej; nie jest to dobry moment na zbieranie większości konstytucyjnej. Niestety, rodzi się obawa, że to zagrywka wyłącznie polityczna, która ma na celu pozyskanie wyborców. Nie możemy ocenić tego poważnie, skoro przez ostatnich pięć lat takiej propozycji nie przegłosowano - podkreślił Tumanowicz.

- Ocena polityków przez pryzmat jedynie deklaracji w kampanii wyborczej to błąd. Tych polityków można rozliczyć na podstawie tego, jak rządzili. Oboje byli europosłami, pełnią wysokie urzędy w państwie. To nie są politycy, którzy pojawili się wczoraj

- mówił dalej.