Według mediów branżowych 206 osobowa obsada oraz członkowie ekipy filmowej otrzymali już zezwolenie na wjazd do kraju w ciągu sześciu miesięcy, aby sfilmować nowy serial. Ministerstwo Biznesu, Innowacji i Zatrudnienia pozwoliło siedmiu projektom na wjazd do Nowej Zelandii, który był dotąd blokowany w związku z pandemią koronawirusa.

Wkrótce rozpoczną się tam zdjęcia do adaptacji popularnego japońskiego serialu animowanego Cowboy Bepop filmowanego przez Netflixa, długo wyczekiwanej kontynuacji „Avatara” oraz filmu Jane Campion „The Power of the Dog”.

Praca nad „Władcą Pierścieni” rozpoczęła się w studiu w Auckland na początku tego roku, ale wkrótce kraj został dotknięty pandemią koronawirusa. Większość członków ekipy pozostała w Nowej Zelandii a inni otrzymali zgodę na ponowny wjazd. 

W ubiegłym miesiącu agenci ds. castingu do nowego serialu desperacko szukali osób z charakterystycznym wyglądem tak by pasowały do obsadzenia ról w tym gigantycznym projekcie.
Według „The Guardian”, przed wznowieniem produkcji, przedstawiciel nowozelandzkiej agencji talentów, BGT, opublikował nawet w tej sprawie prośbę na Facebooku.

Szukano m. in. osób o takich dodatkowych atrybutach jak brakujące kości czy bulwiasty nos.
„The Guardian” poinformował, że agent nie był w stanie potwierdzić czy pracuje nad produkcją na małym ekranie „Władca Pierścieni” J. R. R. Tolkiena. Ale poprzednia reklama miała ją na liście.
Serial telewizyjny będzie się dział w tym samym fikcyjnym wszechświecie stworzonym przez legendarnego autora J.R.R. Tolkiena. 

Podobnie jak w książkach i adaptacjach Petera Jacksona na początku 2000 roku, krajobrazy będą wypełnione przerażającymi humanoidalnymi potworami, krasnoludami z mitycznych wiosek i szczupłymi niebiańskimi elfami.

Amazon, tylko na prawa do nadchodzącej serii, wydał 190 milionów funtów (237 mln USD) ale szczegóły, w tym obsada i fabuła, są ściśle strzeżoną tajemnicą.

Seria filmów „Władca Pierścieni”, wyprodukowana w latach 2001-2003, kosztowała ponad 225 milionów funtów (280 mln USD).