W komunikacie poznańskiego magistratu zaznaczono, że liczba dzikich zwierząt w mieście wzrosła m.in. ze względu na obostrzenia związane z pandemią koronawirusa i wynikającą z nich mniejszą liczbą mieszkańców przemieszczających się ulicami Poznania. „Tę sytuację wykorzystały dzikie zwierzęta - zwłaszcza dziki, które coraz śmielej zaczęły zapuszczać się na tereny miejskich osiedli” – podkreślono.

Poinformowano, że w całym 2019 r. poznańska straż miejska odnotowała 1165 interwencji w związku z obecnością dzików w przestrzeniach miasta, a do końca czerwca tego roku było ich 1266. Magistrat podał, że w ostatnich latach ok. 450 dzików rocznie było odstrzeliwanych, odławianych i wywożonych co najmniej 50 km od miasta, lub ginęło pod kołami samochodów.

Dyrektor Wydziału Zarządzania Kryzysowego i Bezpieczeństwa Urzędu Miasta Poznania Witold Rewers podkreślił wagę profilaktyki przy rozwiązaniu tego problemu. „Musimy zadbać o to, by dzikie zwierzęta nie traktowały miejskich terenów jako przystępnej stołówki” – ocenił.

Rozprzestrzenianiu się dzików na poznańskich osiedlach ma zapobiec przygotowywana kompleksowa strategia, która opiera się na ścisłej współpracy licznych wydziałów urzędu miasta, miejskich jednostek, służb mundurowych, rad osiedli i spółdzielni mieszkaniowych.

Według komunikatu działania mają opierać się np. na otaczaniu Rodzinnych Ogródków Działkowych ogrodzeniami, których nie sforsują dzikie zwierzęta, a także stosowanie furtek otwierających się na zewnątrz. „Przy ścisłej współpracy ze spółdzielniami mieszkaniowymi konieczne będzie też lepsze zabezpieczenie pojemników na śmieci, zwłaszcza na bioodpady” – podano.

W komunikacie zwrócono uwagę na wybór drzew sadzonych w Poznaniu. „Chodzi o to, by nie wybierać gatunków, których owoce i nasiona przyciągają dzikie zwierzęta. Miasto rozważa też zakupienie specjalistycznej chłodni, która pozwoli na sprawniejsze przeprowadzanie badań martwej zwierzyny” – poinformowano.

Dziki pojawiają się najczęściej w rejonach poznańskiego Antoninka, Zielińca, Miłostowa, Moraska, Umultowa, Naramowic, Woli, Smochowic, Starołęki i Garaszewa. Ze względu na ukształtowanie terenu oraz krzyżowy układ cieków wodnych i pasów zieleni zwierzęta przemieszczają się także w rejon centrum miasta oraz na osiedli: Rataje, Żegrze, Winogrady i Piątkowo.

Działania służb miejskich dotyczące dzikich zwierząt koordynuje Wydział Zarządzania Kryzysowego i Bezpieczeństwa. „Już w 2012 roku podpisano umowę na realizację całodobowego pogotowia ds. usuwania zagrożenia dla życia i zdrowia ludzi ze strony dzikich zwierząt. Zakupiono 6 odłowni do dzików oraz 10 do odłowu lisów i innych drapieżników” – podkreślono w komunikacie. Dodano, że wśród mieszkańców rozprowadzono 400 tys. ulotek informujących o tym, jak zachować się w razie spotkania dzikiego zwierzęcia.

Rzecznik prasowy poznańskiej Straży Miejskiej Przemysław Piwecki podkreślił, że zabłąkane w mieście zwierzę działa pod wpływem stresu i może reagować nieracjonalnie. Inaczej zachowują się dziki na stałe mieszkające w Poznaniu. „Zwierzęta te są przyzwyczajone do obecności człowieka i przemieszczają się w poszukiwaniu pożywienia. Dlatego ważne, by wyrzucane resztki jedzenia umieszczać tylko w zamykanych pojemnikach, które powinny być zabezpieczone przed dostępem zwierzyny” – podkreślił.

Oprócz dzików, na terenie Poznania odławiane lub płoszone są również sarny czy jelenie przemieszczające się wzdłuż Warty. „Zaleca się, by zabłąkanemu zwierzęciu umożliwić spokojne przemieszczenie się w kierunku naturalnego środowiska. Bywa tak, że zwierzęta są wystraszone i wyczekują na zmierzch, a pod osłoną nocy spokojnie odchodzą” – podkreślono w komunikacie.

Do końca czerwca strażnicy miejscy interweniowali ws. dzików 1266 razy, ws. lisów - 63 razy, wilków - jeden raz. Z kolei do końca maja ws. bezpańskich psów municypalni interweniowali 114 razy, ws. kotów wymagających pomocy człowieka – 31 razy, a 158 interwencji dotyczyło ptaków i małych ssaków.